Zięć poszedł na urlop macierzyński.

Walentyna ma sześćdziesiąt pięć lat i za każdym razem, gdy myśli o swojej córce, boli ją serce. Przecież Ala wzięła sobie takiego beznadziejnego faceta za męża… Kto widział, by kobieta szła do pracy kilka miesięcy po urodzeniu dziecka. Mąż opiekuje się dzieckiem, a żona zapewnia byt rodzinie.

Córka Walentyny ma dopiero trzydzieści lat. Niedawno urodziła dziecko. Narodziny dziecka były wyczekiwane przez całą rodzinę.

Jej córka była zamężna już od dziesięciu lat, ale dopiero teraz udało jej się zajść w ciążę. Najpierw młodzi ludzie chcieli żyć dla siebie, zrobić karierę, stanąć na nogi, a potem myśleć o dzieciach. Walentyna do dziś pamięta, jak jej córka z mężem kupowali mieszkanie, jak wszyscy pomagali im spłacać kredyt.

W ostatniej chwili zdecydowali się na dziecko, ale nie udawało się. Ciągle jeździli do szpitali, mieli badania lekarskie, nic im nie pomagało. Zrozpaczona córka zdecydowała się na zapłodnienie in vitro. Zaoszczędzili odpowiednią sumę pieniędzy, wybrali już datę, ale w ostatniej chwili dowiedzieli się, że Ala spodziewa się dziecka. Jaka to była radość, że wszystko dobrze się skończyło.

Niestety, trudności było tyle samo, co radości. W pracy męża Ali, Dawida, nastąpiła zmiana kierownictwa. Nie mogli znaleźć wspólnej płaszczyzny porozumienia z nowym kierownictwem, wcześniej Dawid cieszył się swoją pracą, ale potem przestał. W międzyczasie nowe kierownictwo anulowało wszystkie premie i obniżyło pensję, z każdym dniem ukochana niegdyś praca stawała się po prostu nie do zniesienia.

Nieuchronnie zbliżał się poród dziecka, a co za tym idzie urlop macierzyński kobiety. Ala, w przeciwieństwie do Dawida, świetnie sobie radziła w pracy. Przed pójściem na urlop macierzyński dostała awans, jej kierownik nie ukrywał, że szczerze ucieszy się z jej powrotu, zaproponował jej nawet dodatkowe premie, jeśli skończy urlop macierzyński przed terminem.

Młodzi ludzie przedyskutowali całą sytuację i doszli do wniosku, że to Dawid powinien pójść na urlop macierzyński, ponieważ w tym czasie nie miał pracy, a Ala doskonale radziła sobie z utrzymaniem rodziny.

Walentyna nie mogła uwierzyć, gdy usłyszała ich decyzję. Nie potrafiła pojąć tego, co usłyszała. Kobieta nigdy nie znała rodziny, w której to mężczyzna był na urlopie macierzyńskim, a żona pracowała.

Maks ma sześć miesięcy. Dawid zostaje w domu z synem, Ala nadal pracuje i utrzymuje rodzinę, z czego są całkiem zadowoleni. Dawid dźwiga ciężki wózek (mieszkają na piątym piętrze i w domu nie ma windy), ciągle spaceruje z dzieckiem na świeżym powietrzu w parku, zabiera chłopca do przychodni, karmi, ubiera, kąpie, budzi w nocy i uspokaja płaczącego Maksa. Dawid zajmuje się również obowiązkami domowymi: robieniem zakupów, gotowaniem, sprzątaniem, remontami, praniem.

Z kolei Ala całkowicie wycofała się w swoją pracę. Ostatnio znów awansowała, a jej kariera nie stoi w miejscu. W głębi duszy boi się, że pewnego dnia jej mąż znudzi się pilnowaniem dziecka i pracami domowymi, a ona będzie musiała z tego wszystkiego zrezygnować. Ala mówi, że nie miałaby nic przeciwko, gdyby jej mąż opiekował się jej synem do piątego roku życia.

Małżeństwo żyje dobrze, ale babcia dziecka przyćmiewa wszystko. Walentyna nadal uważa, że wszystko robią źle. Gdzie widziano, żeby mąż siedział w domu z dzieckiem, podczas gdy jego żona pracuje. Kobieta uważa, że to przyniesie duże konsekwencje. Ala jest cały czas w biurze i prawie nie widuje swojego dziecka. A z drugiej strony, co ona może zrobić, jeśli jej mąż nie jest w stanie utrzymać swojej rodziny? Mężczyzna zawsze był żywicielem rodziny, nie jest dobrze dla zdrowego faceta być na urlopie macierzyńskim.

Mama Dawida też ma swoje zdanie. Ona uważa, że Ala jest kukułką, a nie matką. Rodzi dziecko, zostawia ją dla męża i ucieka do pracy. Czasami myśli, że Ala nie mogła rodzić tak długo tylko dlatego, że sama nie chciała dziecka, nie potrzebowała go. Cieszy się tylko, że dobrze wychowała syna, jest porządnym człowiekiem, nie chce porzucić dziecka.

Kobiety nie mogły zdecydować, kto ma rację. Jedna myśli, że to mąż jest niepoważny i leniwy, a druga, że matka porzuciła swoje dziecko, bo go nie potrzebuje.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

9 − dwa =

Zięć poszedł na urlop macierzyński.