Ciociu, ukryj mnie, nie chcę iść do domu dziecka!

Moja młodsza siostra Kasia nigdy nie była wielkim umysłem. Uczyła się słabo i mama zawsze wstydziła się chodzić na zebrania bo mówiono tam zawsze dużo o trudnościach jej młodszej córki. W domu z Kasią też zawsze były jakieś problemy. Nie dało się jej zmusić do pomocy w jakichkolwiek obowiązkach czy nawet do sprzątania po sobie.

Często słyszałam jak moja mama modliła się o siły dla siebie i poprawę u Kasi. Bardzo się o nią martwiła bo ani prośby ani pomaganie jej nie pomagało. Kasia z trudem skończyła gimnazjum i zapisała się do szkoły zawodowej gdzie miała uczyć się na profilu sprzedawca. Moja siostra nie chciała jednak się uczyć. Wagarowała i nie wykonywała zadanych prac. Nie dało się jej zmotywować. Razem z mamą poddałyśmy się i postanowiłyśmy dać jej wolną rękę w decydowaniu o swoim życiu.

Kasia rozszalała się jeszcze bardziej pozbawiona kontroli. Zaczęła pić alkohol, palić papierosy i spotykać się z chłopakami. W dodatku kilka dni przed swoimi siedemnastymi urodzinami poinformowała nas, że jest w ciąży.

Mama zareagowała płaczem, była zdruzgotana. Wściekłam się i zaczęłam krzyczeć na Kasię. Dowiedziałam się wtedy, że nie zna dobrze ojca dziecka, który zresztą postanowił uciec gdy powiedziała mu o ciąży. Nie było innej rady, musiałyśmy wziąć sprawy w swoje ręce i wspólnie zaopiekować się maluchem, który miał przyjść na świat.

Kasia nieustannie próbowała wymigać się od opieki nad swoim dzieckiem ale razem z mamą nie chciałyśmy znów powtórzyć poprzedniego błędu. Z domu siostra nie miała prawa wyjść bez syna, chyba, że szła do szkoły. Gdyby wybrała się na wagary również natychmiast mogłybyśmy się o tym dowiedzieć, ponieważ nauczyciele znali sytuację i mieli numer telefonu mamy.

Siostrze udało się w końcu skończyć szkołę i mama załatwiła jej pracę w lokalnej piekarni. Wszystko wydawało się powoli układać aż do momentu gdy Kasia postanowiła zaskoczyć nas ponownie. Okazało się, że planuje wziąć ślub.

Mężczyzna, którego Kasia nam przedstawiła wyglądał jakby był pijany. Nie miałyśmy dowodów ale nie wzbudzał naszego zaufania. Miał jednak własne mieszkanie i stałą pracę więc liczyłyśmy, że zaopiekuje się zarówno swoją ukochaną jak i jej dzieckiem.

Po ślubie młodzi zabrali syna Kasi – Norberta do siebie. Razem z mamą stresowałyśmy się jednak jak poradzi sobie moja siostra w roli Pani domu i matki. Wiedziałyśmy, że nie była przystosowana do takiego życia. Wahałyśmy się aż w końcu, po dziesięciu dniach, wybrałyśmy się do mieszkania w którym zamieszkali.

Zaskoczyło nas to, że wszystko wydawało się w porządku. Dom był czysty, Kasia i dziecko zadowoleni. Zaniepokoiło mnie tylko jedno – mąż siostry znów wyglądał jakby był pijany… Młodzi zdawali się jednak dogadywać.

Po jakimś czasie urodziło im się drugie dziecko, a my z mamą zapomniałyśmy o obawach. Sytuacja odmieniła się gdy mały Norbert skończył cztery lata. Przyszedł wtedy do mieszkania w którym mieszkałam z mamą. Ku naszemu zaskoczeniu był sam… Niemal umarłam ze strachu gdy zobaczyłam czterolatka stojącego na progu w domu, wyobrażając sobie jak idzie sam przez miasto. Jeszcze mocniej złapały mnie za serce słowa chłopca:

– Ciociu, ukryj mnie, nie chcę iść do domu dziecka!

– Nikt Cię nie zabierze, Kochanie. – powiedziałam, przytulając chłopca i zabierając go do środka, chciałam dowiedzieć się co się stało

Norbert opowiedział o dwóch Paniach, które przyszły do ich mieszkania by zabrać jego siostrę. Usłyszał także, że planują zabrać też jego. Wtedy uciekł.

Nie wiedziałam co tym razem zrobiła Kasia więc zostawiłam Norberta z mamą i poszłam dowiedzieć się co się stało. W drodze dostałam telefon z policji, która szukała mojego siostrzeńca więc udałam się prosto do nich. Okazało się, że mąż mojej siostry zajmował się kradzieżami i handlem narkotykami za co został aresztowany. W dodatku Kasia „leczyła się” z problemów w ten sposób, że wylądowała w ośrodku odwykowym. Zaskoczyła mnie tak historia, nie wiedziałam, że dojdzie do czegoś takiego!

Znów postanowiłam wraz mamą wziąć sprawy w nasze ręce. Wiedziałyśmy, że ojciec dzieci zostanie wkrótce skazany i pozbawiony wolności na minimum kilka lat. Załatwiłyśmy więc Kasi miejsce w dobrym szpitalu leczącym uzależnienia, a same postarałyśmy się o przydzielenie nam opieki nad jej dziećmi. Nie mogłyśmy pozwolić by trafiły do domu dziecka.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × 2 =

Ciociu, ukryj mnie, nie chcę iść do domu dziecka!