Mój syn ma obecnie dwa i pół roku. Nie chodzi jeszcze do przedszkola – opiekuję się nim w domu. Codziennie wymyślamy razem jakieś zabawy i nowe zadania by maluch mógł się rozwijać i ćwiczyć nowe umiejętności. Nie są to trudne rzeczy – rozpoznajemy kolory, kształty, zwierzęta. Bardzo często czytam mu też bajki.
Z opowieści zasłyszanych na placach zabaw wiem, że niektóre dzieci robią już bardziej skomplikowane prace ale ja nie chcę przeciążać Mikołaja. Chcę by rozwijał się we własnym tempie, a nie gonił za innymi dziećmi.
Tak się złożyło, że do miasta w którym mieszkamy miała przyjechać rodzina brata mojego męża. Zapytali nas czy mogą zatrzymać się w naszym mieszkaniu przez kilka dni by zaoszczędzić na hotelu. Zgodziliśmy się bo to tylko trzy osoby, w tym ich córka, która jest w wieku Mikołaja. Mogła być to dobra okazja by dzieci się zapoznały. Nie utrzymywaliśmy kontaktów ze szwagierką i jej mężem bo mój mąż nigdy nie był blisko z bratem. Widują się jedynie gdy mój mąż Michał bywał w podróży służbowej w rodzinnym mieście.
Dużo lepszy kontakt mieliśmy z moją teściową – Joanną, która była w naszym domu częstym gościem bo dwa razy w roku wpadała w odwiedziny na kilka dni. Zawsze cieszyliśmy się z jej wizyt. Joanna była fantastyczną, ciepłą kobietą z którą utrzymywałam fantastyczny kontakt.
Kilka dni przed odwiedzinami brata mojego męża Łukasza z żoną Małgosią i córeczką Pauliną postanowiliśmy lepiej się przygotować. Ustaliłam z synkiem, że udostępni swój pokój gościom na te kilka dni i przeniesie się do naszej sypialni, posprzątaliśmy dokładnie i zaplanowaliśmy posiłki.
Goście przybyli. Mała Paulina okazała się bardzo rozmownym i kontaktowym dzieckiem w przeciwieństwie do naszego Mikołaja, który wydawał się bardzo zawstydzony. Na tym tle pojawił się pierwszy konflikt, który jednak nie zapowiadał tego, co wydarzy się później.
W kolejnych dniach Małgosia wyznaczyła sobie misję ciągłego strofowania i poprawiania wszelkich drobnych pomyłek Mikołaja. Ciągle także stawiała mu za wzór swoją córkę i to jak zachowuje się ona. „Czemu tak wrzucasz zabawki, zobaczy jak ładnie układa je Paulinka!”, „Pośpiesz się, Paulinka skończyła już kolorować.”
Byłam wściekła, takie uwagi nie wpływały w końcu na pewność siebie mojego dziecka!
– Jakie szczęście, że Paulina jest normalnym dzieckiem. Bycie matką ekhem…takiego dziecka musi być dla Ciebie trudne. Wyrazy współczucia. – powiedziała pewnego razu z udawaną uprzejmością i troską, patrząc na Mikołaja
Natychmiast zaczęłam jej tłumaczyć, że to naturalne, że dzieci rozwijają się w różnym tempie i nie ma w tym nic złego czy wstydliwego.
– Tak tłumaczą sobie wszystkie matki, no wiesz, takich dzieci… – odparła niewzruszona
Stało się dla mnie jasne, że Małgosia nie zrozumiała tego we właściwy sposób więc postanowiłam odpuścić sobie uprzejmość:
– Chcę zauważyć, że jesteście tutaj gośćmi więc szanuj gospodarzy mieszkania w którym mieszkasz. Mikołaj też nim jest więc odpuść sobie dzielenie się swoimi śmiesznymi wnioskami.
Potem porozmawiałam na ten temat jeszcze z moim mężem, który zwrócił uwagę na zachowanie Małgorzaty swojemu bratu. Widocznie ostre słowa pomogły bo w naszym domu zrobiło się cicho. Kobieta przestała z nami rozmawiać poza rzucanymi czasem przechwałkami, że nasza teściowa Joanna dorzuci jej część pieniędzy do nowego samochodu. Sądząc z tonu jej słów liczyła na to, że wzbudzi we mnie zazdrość.
Atmosfera w domu stawała się powoli nie do zniesienia więc po rozmowie z mężem stwierdziliśmy, że to najwyższa pora by zaproponować naszym gościom znalezienie sobie hotelu. Tak też się stało i rodzina mojej szwagierki spędziła kolejnych kilka nocy w wynajętym pokoju. Po tym czasie wrócili do swojego miasta.
Tydzień po ich wyjeździe zadzwoniła do mnie wyraźnie zaniepokojona teściowa, zmartwiona rzekomym ciężkim stanem Mikołaja. Szczerze mówiąc byłam zaskoczona serią pytań jaką otrzymałam. Jednak bardzo szybko udało nam się dotrzeć do źródła takich wieści…
Okazało się, że Małgosia była na nas obrażona i natychmiast po powrocie do swojego mieszkania postanowiła podzielić się swoją wersją prawdy z teściową. Według niej nasz syn był niezwykle ciężko chory i opóźniony i z powodu pogorszenia jego zdrowia rodzina Małgosi musiała nawet przenieść się do hotelu.
– Z naszym synem jest wszystko w porządku. Jesteśmy pod stałą opieką pediatry i byliśmy nawet na konsultacji u neurologa. Rozwija się po prostu w swoim tempie ale nie ma w tym nic złego. – wyjaśniałam
– Całe szczęście! Małgosia wydawała się naprawdę zatroskana i przestraszona stanem zdrowia Mikołaja. Gdy tylko to usłyszałam też bardzo się przestraszyłam. – powiedziała teściowa
Przyznam, że nie planowałam tego ale sytuacja zmusiła mnie do tego, by wyjawić teściowej wszystkie szczegóły odwiedzin szwagierki.
– A to plotkara! – Joanna była wyraźnie zła – To jej siostrzeniec, a mój wnuk a ona w ten sposób rozsiewa plotki na jego temat. Wyraźnie potrzebuje nauczki, już ja jej ją dam! Niczym się nie martw, Kochanie. – zwróciła się do mnie po czym zakończyła rozmowę
Kolejnego dnia dostałam nieoczekiwany przelew – pięć tysięcy złotych od teściowej. Natychmiast postanowiłam do niej zadzwonić by wyjaśnić dziwną sytuację.
– Joasiu, co to za pieniądze, które mi przysłałaś? – zapytałam
– Oh, Kochanie. Małgosia właśnie jest obok mnie i opowiedziała mi o ciężkiej sytuacji Mikołaja. Przelałam Ci pięć tysięcy żebyś mogła zabrać go na rehabilitację, do logopedy czy na basen. Cokolwiek tylko będzie mu trzeba! Mam nadzieję, że jego ciężki stan się poprawi! – wyjaśniła dramatycznie
W tle, jakby na potwierdzenie, usłyszałam oburzony krzyk Małgosi.
– Przecież wyjaśniłam Ci wczoraj, że to zwykła plotka. Z Mikołajem jest wszystko w porządku. – odpowiedziałam zaskoczona
– Małgosia właśnie wściekła wyszła z pokoju. – usłyszałam wyszeptane przez Joasię słowa – Wiem doskonale, że u Was wszystko dobrze. Chcę dać jej nauczkę by uważała na słowa. Przelałam Wam pieniądze, które miałam dorzucić Małgosi na samochód. Jedźcie na jakieś wspólne wakacje, cokolwiek i bawcie się dobrze. Zasłużyliście po tych okropnych plotkach.
Moja teściowa odmówiła przyjęcia zwrotu pieniędzy więc nie zostało nam nic innego jak je wykorzystać. Przyznam, że nie spodziewałam się, że zachowa się w ten sposób i stanie po naszej stronie. To wspaniała teściowa, każdemu życzę takiej!



