„Żeby Was rozdzielić, urodzę dziecko i zostawię je w szpitalu”.

Ona nigdy nie będzie mogła Ci urodzić, ale ja tak…

Poznałem Sylwię na portalu randkowym, kiedy miałem trzydzieści trzy lata, a ona dwadzieścia osiem. Długo rozmawialiśmy w świecie wirtualnym, a potem postanowiliśmy spotkać się w rzeczywistości. Kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy, od razu zrozumiałem, że to kobieta, z którą chcę żyć do późnej starości, zasypiać i budzić się w jednym łóżku. Zaczęliśmy się spotykać, było nam ze sobą dobrze, po dwóch miesiącach poprosiłem ją, żeby ze mną zamieszkała, nie chciałem jej zostawiać. Sylwia zamieszkała u mnie ze swoją piętnastoletnią siostrą Wiktorią, której matka zmarła po długiej chorobie ponad rok wcześniej.

Była idealną żoną, byliśmy szczęśliwi, odgadywała moje myśli – o lepszej żonie mogłem tylko pomarzyć, tak dobrze się przy niej czułem. Myślałem już o małżeństwie, minęły dwa lata naszego wspólnego życia, ale nagle Wiktoria, jej siostra, zaczęła zwracać na mnie uwagę.

– Po co ci Sylwia, spójrz na mnie, jestem lepsza, młodsza od niej i mogę urodzić dziecko nawet teraz, a Ty marzysz o dużej rodzinie. Przecież Sylwia po aborcji nie może ich mieć – powiedziała. Żartowałem, jak mogłem, bo co mogłem zrobić… Nie chciałem skarżyć się Sylwii, że jej siostra mnie molestuje.

Ale po słowach Wiktorii zacząłem się zastanawiać. Mieszkaliśmy razem już długo i nadal nie mamy dziecka, a ja bardzo chciałem je mieć, przynajmniej dwójkę, bo wychowałem się sam z rodzicami. Po pierwsze, byłem samotny, po drugie, ta dzika nadpobudliwość mojej matki… – przestała mnie niańczyć, kiedy poznała moją partnerkę, uspokoiła się, że jestem w dobrych rękach. Marzyłem o dużej, zżytej rodzinie i miałem nadzieję, że tak będzie.

Postanowiłem porozmawiać z Sylwią.

– Kochanie, dlaczego nie chcesz mieć ze mną dziecka? Kocham Cię, dobrze zarabiam, pobierzmy się i miejmy dziecko…

– Poczekajmy do ślubu, dobrze? Kiedy zajdę w ciążę, wtedy się pobierzemy. Jeśli naprawdę nie mogę mieć dzieci, (oczywiście, żaden lekarz nie powiedział mi, że jestem bezpłodna) nie chcę Ci psuć życia – odpowiedziała moja mądra Sylwia.

I wtedy mi powiedziała:

– Miałam wtedy dwadzieścia dwa lata, na ostatnim roku miałam burzliwy romans z kolegą z klasy. Myślałam, że jesteśmy poważni i pobierzemy się po studiach, ale dopiero jak dowiedziałam się, że zostanie ojcem, mój narzeczony zniknął. Nie miałam gdzie iść, miałam chorą matkę, a siostra chodziła do szkoły. Wykonałam aborcję, a po tym w żaden sposób nie mogłam zajść w ciążę, więc poczekajmy…

Byłem temu przeciwny, ale zgodziłem się z nią. I żyliśmy jak dawniej – Wiktoria próbowała mnie uwieść, ale miałem nadzieję, że pójdzie na studia i zamieszka w akademiku. Jednak z jakiegoś powodu nie spieszyło jej się do wyprowadzki, a potem oznajmiła swojej siostrze, że ja jestem ojcem jej dziecka. I na próżno były moje tłumaczenia, Sylwia nie wierzyła mi i wyprowadziła się razem z siostrą.

– Jeśli ja nie mogę mieć Ciebie, to ona też nie może – powiedziała Wiktoria.

– A dziecko? – zapytałem.

– Żeby Was rozdzielić, dziecko urodzę i zostawię je w szpitalu, po co mi ono…

Urodziła i bardzo chciała go tam zostawić, ale Sylwia jej nie pozwoliła. Wiktoria musiała sama wychować dziecko. Czułem się tak bardzo samotny bez Sylwii, że podjąłem ostatnią próbę zrehabilitowania się. Zaproponowałem wykonanie testu DNA – wtedy uwierzyłaby, że nie tknąłem jej siostry.

Oczywiście test potwierdził, że nie jestem ojcem tego dziecka. Sylwia nie mogła uwierzyć, że jej siostra przez długi czas mnie oczerniała i dopiero gdy jej wszystko opowiedziałem, zrozumiała i poprosiła o wybaczenie. Oświadczyłem się jej, nie mogłem jej znowu stracić.

– A co z Wiktorią? Ona sama nie zajmie się dzieckiem.

– Dziecko adoptujemy, tylko musimy znaleźć Twoją siostrę, żeby oficjalnie zrzekła się praw rodzicielskich.

W tym czasie Wiktoria wyjechała z jeszcze innym mężczyzną, ale kiedy się pojawiła, z radością podpisała wszystkie papiery, a młoda para pobrała się i stworzyła kochającą się rodzinę.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jedenaście − 1 =

„Żeby Was rozdzielić, urodzę dziecko i zostawię je w szpitalu”.