Bracia trojaczki urodzili się z porażeniem mózgowym, odważna mama splunęła lekarzom w twarz.
Trojaczki z Warszawy urodziły się z różnicą minut: najpierw Piotr, potem Andrzej, na końcu Michał.
Na początku nic nie zapowiadało kłopotów, ale kiedy dzieci miały 10 miesięcy, zdiagnozowano u nich porażenie mózgowe.
To wtedy rodzice zdecydowanie zdecydowali, że zrobią wszystko, co w ich mocy, aby uczynić ich szczęśliwymi bez względu na wszystko.
Teraz trojaczki są już nastolatkami, każdy z nich ma swoje hobby i plany. Andrzej interesuje się techniką, a także prowadzi swój kanał na YouTube, gdzie publikuje recenzje gier komputerowych.
Michał nie rozstaje się z książkami. Uwielbia języki obce i marzy o byciu tłumaczem.
Piotr musi być chyba najtrudniejszy, jest najtrudniejszym dzieckiem, fizycznie i intelektualnie.
Ma spastykę, co oznacza, że napięcie mięśni jest tak silne, że sam nie może nic zrobić. Mama chłopców przypomina rozczarowujące prognozy lekarzy dotyczące Piotra.
Kiedy ich zbadali, powiedziano nam, że to dziecko nie będzie w stanie mówić ani rozumieć mowy skierowanej do niego, po prostu.
Ale wtedy rodzice nie pogodzili się i nie opuścili rąk, a teraz Piotr jest prawdopodobnie najbardziej towarzyskim trojaczkiem. Nie tylko uwielbia rozmawiać z innymi, ale często komplementuje wszystkich, przede wszystkim – matkę.
Ma taką potrzebę bycia otwartym na świat, nasycania się informacjami ze świata, komunikowania się z ludźmi. Poznaje wszystkich. Marzy, kiedy jedziemy windą, aby ktoś wszedł, ponieważ natychmiast wchodzi w komunikację, kontakt – mówi Katarzyna o synu.
Kilka lat temu Katarzyna straciła męża: ojciec chłopców zachorował i zmarł. Ale to też nie złamało kobiety. Sama walczyła o zdrowie dzieci. Pomagają jej w tym przyjaciele i władze miasta. Kobieta przyznaje, że nigdy nawet nie pomyślała o porzuceniu swoich dzieci.
„To krew z krwi, ciało z ciała, to coś, co już kochasz od urodzenia. Wydaje mi się, że nie ma w tym bohaterstwa, tylko ludzki, macierzyński, ojcowski instynkt” — mówi mama trojaczków.



