Ta historia zdarzyła się w szpitalu gdy urodziłam moją najstarszą córkę – Martynę. Sala w której leżałam była czteroosobowa. Urodziłam w piątek i wtedy jeszcze byłyśmy w pokoju we trzy, dopiero w sobotę rano dowieziono do nas kolejną nowo upieczoną mamę.
Kobieta została umieszczona na łóżku obok mnie, więc dość szybko zaczęłyśmy ze sobą rozmawiać. Okazało się, że Kornelia, bo tak miała na imię, pochodziła z niezamożnej rodziny żyjącej w okolicznej wiosce. Jej mężem został właściciel dużej firmy, więc kobieta mogłaby zostać współczesnym odpowiednikiem Kopciuszka.
W niedzielę wszystko było jak zwykle – do większości kobiet przyszli najbliżsi więc na oddziale panowała radosna atmosfera. Wieczorem, w trakcie rozmów z moimi współlokatorkami, Kornelia opowiadała nam o tym jak dobrze trafiła przy wyborze partnera. Podobno uzyskiwała od niego ogromne ilości wsparcia i troski.
W poniedziałek trzy z nas zabrano na USG, Kornelia została sama w pokoju. Kiedy wróciłyśmy zobaczyłyśmy, że kobieta jest zapłakana. Od razu pomyślałyśmy, że coś złego stało się z dzieckiem więc zasypałyśmy ją pytaniami.
Kobieta wyjaśniła, że z dzieckiem wszystko jest w porządku, zostało zabrane na dodatkowe ważenie. Problem leżał gdzie indziej. Chwilę wcześniej mąż naszego Kopciuszka zadzwonił do niej i bez żadnych dyskusji zażądał testów DNA. Dopóki nie otrzyma wyników nie uzna dziecka.
Jak się okazało teściowa, po przyjrzeniu się dziecku, powiedziała do swojego syna:
– „To nie jest Twoje dziecko, nie jesteście do siebie podobni.”
Nie rozumiałyśmy jak po wyglądzie noworodka teściowa Kornelii chciała ustalać ojcostwo ale byłyśmy tym faktem oburzone.
Kornelia opowiedziała nam, że gdy wychodziła za mąż była już w ciąży. Teściowa od początku kręciła nosem i kwestionowała szczere intencje dziewczyny. Od dawna namawiała syna do zrobienia testu na ojcostwo, a teraz widocznie w końcu dopięła swego.
Młoda mama kochała swojego męża, ale marzyła o tym, by relacje z jego matką ograniczyć do minimum.
Nie wiem co było dalej ale mam szczerą nadzieję, że niesympatyczna teściowa nie rozbiła małżeństwa Korneli i cała historia miała szczęśliwe zakończenie.



