Teściowa wyrzuciła z domu synową z dzieckiem, myśląc, że to nie jest jej wnuk.

W naszym przedziale, w pociągu, podróżowały cztery osoby. Ładna, młoda kobieta z dzieckiem na ramionach, Pani Helena – elegancka kobieta w średnim wieku i ja.

Młoda matka wyglądała na tak przygnębioną, że od razu wszyscy zdaliśmy sobie sprawę, że ma jakieś kłopoty. Od czasu do czasu mocniej przytulała dziecko, a łzy nieprzerwanie płynęły jej po policzkach.

To była bardzo niezręczna sytuacja – jakby wkradać się w bardzo osobistą i intymną chwilę tej kobiety. Jednak, po jakimś czasie spróbowałem, możliwie delikatnie, spytać ją czy wszystko w porządku.

Dziewczyna przedstawiła się jako Renata, ostrożnie przetarła oczy chusteczką, a po chwili zaczęła mówić. Widać, że nie jest to dla niej łatwe ale podzieliła się z nami swoją historią.

Renata została właśnie wyrzucona z domu przez teściową. Nie wiadomo skąd w jej głowie wzięły się podejrzenia dotyczące tego, że syn Renaty nie jest jej wnukiem. Podobno teściowa udała się do jakiegoś sławnego wróżbity, który bezsprzecznie orzekł iż dziecko to jest owocem zdrady.

– A ja – zapłakała gorzko Renata – nie jestem niczemu winna! Bóg mi świadkiem!

– Dlaczego Twój mąż się za Tobą nie wstawił? – zapytałem- Przecież z pewnością musi Cię kochać.

Kocha nas. – płakała dziewczyna – Ale on patrzy na świat oczami matki, jest całkowicie wsłuchany w nią. Kiedy zaczęła wyrzucać nas z domu, nawet nie protestował! Dlatego właśnie po prostu sobie poszłam.

– Uspokój się, kochanie. – powiedziała łagodnie Pani Helena – Jeśli się kochacie to mąż z pewnością zrozumie swój błąd gdy za Wami zatęskni. Wtedy przestanie słuchać oszczerstw matki.

Chłopiec w ramionach matki zdawał się rozumieć słowa kobiety i uśmiechnął się do niej promiennie. Renata też widocznie się uspokoiła i otarła resztki łez z policzków.

– To wina przesądnych ludzi, którzy przez swoje głupie przekonania nie pozwalają innym żyć. To nie jest Twoja wina. Coś podobnego przytrafiło się też kiedyś mojej matce. – wyznała Pani Helena

Kobieta postanowiła podzielić się z nami niezwykle ciekawą historią swojej matki – Urszuli. Wyszła ona za mężczyznę imieniem Piotr, z którym miała dwójkę dzieci. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że mężczyzna pewnego dnia poważnie zachorował. Lekarze nie byli w stanie mu pomóc.

Ktoś poradził małżeństwu by udali się do sławnego w okolicy znachora, którego wszyscy nazywali dziadkiem Tomaszem. Podobno potrafił czytać on z ludzi jak z otwartej księgi. Odrobina nadziei znów pojawiła się w sercach Matki Pani Heleny i Piotra. Okazało się jednak, że dziadek Tomasz chyba jednak nie potrafi czytać, za to lubi wymyślać różnego rodzaju bzdury.

Piotr dał sobie wmówić w czasie spotkania, że za wszystkie jego krzywdy odpowiedzialna jest Urszula, która blokuje przepływ dobrej energii do jego życia.

Urszula, która nigdy w swoim życiu nie zrobiła nikomu niczego złego była zaskoczona. Poważnie pokłóciła się z mężem i wraz ze swoją siostrą postanowiły udać się do tego znachora aby wyjaśnić sprawę.

Gdy tylko dostały się do domu mężczyzny „dziadek” zaczął krzyczeć tak głośno, by wszyscy w okolicy go usłyszeli:

– Mówiłem, że i sama czarownica przyjdzie do mnie by rzucić swoją klątwę!

Urszula i jej siostra uciekły stamtąd zaskoczone, nie chciały mieć nic wspólnego z tym szalonym mężczyzną. W drodze na dworzec spotkały jeszcze jedną z mieszkanek tamtej wioski, która powiedziała im, że u nich nikt nie słucha tego dziadka bo to oszust. Doprowadza jedynie do kłótni między członkami rodzin, a cała jego magia to odrobina wody i sterta kłamstw.

Kobiety zmieniły wtedy trasę swojej wędrówki i zamiast na pociąg, udały się na najbliższy komisariat policji. Tam okazało się, że sprawa przeciwko „dziadkowi” jest już prowadzona, a skarg każdego dnia napływa coraz więcej.

Matka Heleny postanowiła rozwieść się ze swoim mężem, któremu nie dało się wyjaśnić, że znachor był zwykłym oszustem. Po jakimś czasie lekarzom udało się wreszcie ustalić na co choruje Piotr i wdrożyli skuteczne leczenie. Mężczyzna był w szoku, szczególnie gdy nieco później dowiedział się z gazet, że dziadek Tomasz został skazany za liczne oszustwa.

Po tym incydencie Piotr przeprosił Urszulę ale niestety dla ich małżeństwa było już za późno. Jedyną korzyścią z tego był fakt, że od tamtej pory nikt z rodziny nie wierzył już w cudowne zdolności znachorów.

– I uczymy też kogo tylko możemy, by myśleć samodzielnie i mieć głowę na karku. Jestem też pewna, że i Twój mąż otrząśnie się z tych bzdur. Szkoda, że on nie może posłuchać mojej opowieści. – dodała na koniec Helena, głaszcząc Renatę po ramieniu

Dlatego właśnie dodaję tę historię też tutaj. Może pomoże ona ustrzec innych przed podobnymi oszustami.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiemnaście + 18 =

Teściowa wyrzuciła z domu synową z dzieckiem, myśląc, że to nie jest jej wnuk.