Syn przyszedł i zabrał wszystkie swoje rzeczy, nie rozmawiał ze mną. Na Nowy Rok nie przyszedł i nawet nie złożył życzeń przez telefon. W Boże Narodzenie też mnie nie odwiedził. Bardzo mnie to boli.

Wyszłam za mąż późno i tak też urodziłam dziecko. Kiedy Max przyszedł na świat, byłam po trzydziestce. Mój mąż był moim długoletnim przyjacielem, później pobraliśmy się, ale nie mieszkaliśmy razem długo, rodzina go nie interesowała.

Tak się złożyło, że wychowałam syna samotnie. Rozwiodłam się z jego ojcem, gdy Max był bardzo mały. Mężczyzna był bardziej zainteresowany przyjaciółmi i pracą. Całą moją niewykorzystaną miłość dałam synowi. Nie szukałam innych mężczyzn, zrezygnowałam z życia prywatnego, pracowałam na dwóch stanowiskach, aby mój syn miał wszystko.

Po szkole poszedł na studia, wydałam wtedy dużo pieniędzy na jego naukę. Kontynuowałam pracę na dwóch stanowiskach. Ale w końcu nadszedł czas na dyplom. Syn ukończył uczelnie doskonale, przed nim pojawiły się dobre perspektywy, jednym słowem byłam szczęśliwa.

– Nareszcie – myślałam – będę mogła przestać garbić się w niekończącej się pracy, będę mogła kupić sobie nowe ubrania, wypocząć. Mój syn musi mi pomóc, bo go wychowałam.

Ale wszystko okazało się zupełnie inne. Niedawno syn powiedział mi tajemniczo: – mamo, bądź dziś wieczorem w domu i ugotuj coś pysznego. Poznam Cię z kimś.

Zdziwiłam się, że syn nie mówił mi wiele o swoim życiu osobistym. Znałam kilku jego szkolnych przyjaciół. Dziewczyny oczywiście miał, ale moim zdaniem nie były to poważne randki. I jakie dziewczyny. Najpierw musiał znaleźć godną pracę.

Kiedy nadszedł ten dzień, ugotowałam obiad, ubrałam się. A potem drzwi się otwierają, a mój ukochany syn pojawia się na progu z jakąś dziewczyną. Przyznam szczerze, że wcale mi się nie podobała. Nie o takiej synowej marzyłam.

– Mamo, poznaj Alicje. Ala jest moją dziewczyną i będziemy razem żyć.

Po tych słowach chciałam usiąść, ponieważ nogi mi się ugięły. Jak żyć razem? Zaprosiłam ich do stołu, nic jednak nie podałam, byłam oszołomiona i zdenerwowana. Zaczęłam pytać dziewczynę, gdzie studiuje lub pracuje, ile ma lat, jednym słowem zaczęłam wypytywać, aby wiedzieć, na co mam się przygotować.

Tu w naszą rozmowę interweniował syn:

– Mamo, pozwól Ali się przyzwyczaić. Powiem Ci wszystko. Ala przyjeżdża, studiuje na uczelni, mieszka w akademiku. Bardzo jej się tam nie podoba, więc postanowiliśmy najpierw zamieszkać u nas, w moim pokoju, a potem, kiedy dostanę pracę, wynajmiemy coś.

Siedziałam i słuchałam, czułam, że zaraz nie wytrzymam. Max ukończył studia latem, ale jeszcze nie znalazł pracy. Czy to oznacza, że teraz muszę jego i tę dziewczynę utrzymywać?

– Synu, a gdy szukasz pracy, powiedz mi, kto powinien cię nakarmić? – co? – zapytałam jak najspokojniej. – Praca normalna, z normalną pensją, nie jest tak łatwa do znalezienia, jak ci się wydaje. Ok, nakarmię cię, ty jesteś moim synem. Ale nie zamierzam karmić tej dziewczyny. Miałam inne plany na twoje życie po ukończeniu studiów.

Synowi bardzo się to nie podobało, natychmiast wstał z kanapy, wraz ze swoją dziewczyną, i oświadczył:

– Cały czas myślisz o pieniądzach, zawsze nimi mnie zarzucasz. Nie chcesz, nie musisz i bez Ciebie i twojej pomocy dam radę.

 

Odeszli, a ja długo siedziałam i myślałam:

– Co zrobiłam źle, dlaczego syn tak mnie traktuje. Dlaczego nie myśli o moich uczuciach. Najwyraźniej źle go wychowałam, skoro w ogóle mnie nie szanuje, ale traktuje konsumpcyjnie. W końcu dałam mu całe życie, ale okazało się, że wcale mnie nie potrzebuje.

Syn przyszedł i zabrał wszystkie swoje rzeczy. Nie rozmawiał ze mną. Na Nowy Rok nie przyszedł i nawet nie złożył życzeń przez telefon. W Boże Narodzenie też go nie było. Bardzo mnie to boli, że tak się stało i że tak to wszystko przyjął. Teraz nawet nie wiem, co mam zrobić-szukać ich, zaprosić do domu i karmić, lub zostawić w spokoju – są dorośli, niech żyją, jak chcą.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzynaście − pięć =

Syn przyszedł i zabrał wszystkie swoje rzeczy, nie rozmawiał ze mną. Na Nowy Rok nie przyszedł i nawet nie złożył życzeń przez telefon. W Boże Narodzenie też mnie nie odwiedził. Bardzo mnie to boli.