– Mamo, zobacz, z kim przyszedłem. To moja przyjaciółka Anna. Myślę, że znajdziecie wspólny język, a moje słowa są zbędne.
Tak dziwnie syn postanowił przedstawić mnie swojej dziewczynie. Była bardzo nieśmiała i spuszczała oczy w dół. Atmosfera była napięta, jednak trzymałam się i starałam się ciągle o czymś rozmawiać: najpierw o naszym kocie Wasku, potem o tym, jak długo dziś piekłam ciasto i tak dalej….
Dziewczyna była naprawdę bardzo skromna i to mnie zachwyciło. To prawda, że kiedy wszyscy razem w końcu usiedliśmy na kolację, jakoś spojrzała na mojego syna spod czoła i mnie to zaalarmowało. Piotrek niedawno oświadczył się jej. Moja przyszła synowa przez pół godziny próbowała tylko sałatki warzywnej, a potem powiedziała:
– Przepraszam, ale te rzeczy są tak tłuste, a ja tłustego w ogóle nie jem. Lepiej poczekam w salonie na Piotrka aż skończy jeść.
Zrobiłam sałatkę warzywną, danie z pasztecikami (z ziemniakami, mięsem i wątrobą), pilaw z jagnięciną, krojony ser i mięso, owoce. Cóż, każda osoba ma swoje gusta i doskonale to rozumiem. Mogła jeść warzywa, owoce, ser. A to, że po prostu wstała od stołu, było dla mnie bardzo upokarzające, bardzo starałam się w przygotowaniu tej kolacji. Gdybym wiedziała, że nie je takich rzeczy, zrobiłaby coś dla niej.
Byłam wtedy bardzo urażona, zostawiłam talerz z jedzeniem i opuściłam mieszkanie, aby trochę ochłonąć. Jestem osobą bardzo impulsywną, więc najlepiej nie dopuścić do zbędnych słów. Po prostu nie rozumiem, próbowałam, gotowałam całe 6 godzin, a ona przyszła do mojego domu i krytykuje moją kuchnię.
Można było to uprzejmie i grzecznie powiedzieć, lub ogólnie milczeć, przecież to mimo wszystko pierwsze nasze spotkanie.
A Ty jak zareagowałabyś na takie „niegrzeczne zachowanie” przyszłej synowej?



