Ania i Darek spotykali się nieco ponad rok. Od samego początku ich relacja była dobra. Darek kilkakrotnie sugerował, że dobrze byłoby się pobrać, ale Ania nie spieszyła się z małżeństwem.
Miała już niefortunne doświadczenie w życiu rodzinnym i nie chciała popełnić błędu ponownie. Oczywiście, bardzo kochała Darka, który był przystojny, inteligentny, miał poczucie humoru i nie ma co ukrywać, był dobry w łóżku.
Ania była zdecydowana powiedzieć „tak”, ale siły wyższe pozmieniały plany. Dziewczyna przeziębiła się. Zdecydowała, że pozostanie w domu na kilka dni, wypije dużo herbaty z cytryną i od poniedziałku będzie jak nowo narodzona.
Niestety w domu nie było cytryn. Ania zadzwoniła do ukochanego z nadzieją, że kupi dla niej potrzebne owoce. Darek współczuł jej i poradził swojej ukochanej, aby nie szła do sklepu po cytryny, ale zamówiła je z dostawą do domu.
W tym momencie, Ania śmiertelnie obraziła się na chłopaka. Jej przyjaciółka, nie bardzo rozumiała tę sprawę – przecież Ania nie leżała na łożu śmierci, a zakupy na telefon oferuje wiele marketów w mieście. Młoda dziewczyna widziała to jednak nieco inaczej.
„Miłość jest dla mnie przede wszystkim troską. Gdyby Darek zachorował, nie tylko przynosiłabym mu cytryny, ale dbałabym o niego tak, aby niczego mu nie zabrakło.” – Mówi Ania.
Mama dziewczyny również nie rozumiała tej obrazy, Darek był naprawdę dobry, nie pił, nie palił, nie zwracał uwagi na inne kobiety, a córka obrażała się z byle powodu.
Drodzy czytelnicy, co o tym sądzicie? Czy Ania ma rację?



