Jestem mężatką od 17 lat i przez cały ten czas nienawidzę mojej teściowej. Czujemy wzajemną niechęć do siebie, ale jedyną różnicą jest to, że mam ku temu powody, a ona nie. Po prostu mnie nienawidzi, a moje dzieci i męża nastawia przeciwko mnie.
Nigdy nie dawałam jej powodów do niechęci. Rozumiem, że bardziej lubiła byłą dziewczynę mojego męża, ale to jego wybór. Najbardziej wkurzyło mnie to, że przyszła na nasz ślub właśnie z byłą męża. Potem zaczęła mówić mojemu mężowi, że nasze dzieci nie są jego, a dzieciom mówiła, że ich ojciec odejdzie z rodziny do innej kobiety. Wyobraźcie sobie, cóż bezczelność!
Przez 17 lat cierpiałam przez nią tyle, wypłakałam morza łez, że mój układ nerwowy uodpornił się na nią. Zaczęłam ją w ostatnich latach po prostu ignorować, zupełnie nie zwracałam na nią uwagi. Ale i tak znalazła sposób aby mnie zdenerwować!
Miała udar mózgu, więc teraz trzeba się nią opiekować, ponieważ ona sama nie jest w stanie zrobić wszystkiego. Zgadnij, kto według krewnych powinien to zrobić? Oczywiście, że ja! A ja nie chcę! Nienawidzę jej!
Miała udar mózgu, więc teraz trzeba się nią opiekować, ponieważ ona sama nie jest w stanie zrobić wszystkiego. Zgadnij, kto według krewnych powinien to zrobić? Oczywiście, że ja! A ja nie chcę! Nienawidzę jej!
Razem z nią mieszka córka z mężem i dwójką małych dzieci, ale odmówiła opieki, powołując się na fakt, że nie poradzi sobie z obowiązkami. Byłam w szoku! Mieszkają w tym samym mieszkaniu, więc to jej najłatwiej się opiekować matką!
Mam też dzieci, obowiązki domowe i pracę. Jej córka odmawia opieki, a ja muszę to zrobić. Wszyscy mówią mi, że powinnam. Mąż z siostrą również tak uważają. Tylko ja tak nie uważam. Wiem, że tej kobiecie nie jestem nic winna.
Zaproponowałam zatem im dwie opcje. Jednym z nich jest sprzedaż mieszkania i za te pieniądze oddanie teściowej do domu opieki, gdzie otrzyma należną całodobową opiekę. Ale wszyscy odmówili, ponieważ siostra męża liczy na to, że po śmierci matki mieszkanie trafi do niej. Jest przebiegła. Liczy, że mieszkanie trafi w jej ręce, a teraz nie musi w żaden sposób na to zasłużyć.
Druga opcja – zaopiekuję się nią, pod warunkiem, że mieszkanie trafi do mnie. Ale i tutaj wszyscy mnie skrytykowali i powiedzieli, że jestem bezczelna. Uważam, że oni sami są bezczelni. Teściowa dokuczała mi, nienawidziła mnie i nie mam najmniejszej ochoty się nią opiekować za darmo.
Wszyscy są nastawieni przeciwko mnie. Ja nie mam jednak zamiaru psuć moich relacji z mężem, ale również nie chcę poddawać się presji krewnych. Kobiecie, która przez 17 lat niszczyła moje życie, nie jestem nic winna.



