Moja była koleżanka z klasy przyszła ostatnio do mnie do pracy.

Nigdy nikomu o tym nie mówiłam, ale chcę to powiedzieć.

Kiedy chodziłam do szkoły, byłem znienawidzona przez kolegów z klasy.
Moi rodzice i ja przeprowadziliśmy się do ekskluzywnej dzielnicy, kiedy byłam w ósmej klasie.
W związku z tym musiałam zmienić szkołę. Tata został dyrektorem znanej firmy i załatwił mi miejsce w elitarnej klasie.

Byłam przerażona i jednocześnie zaciekawiona.
Ja, niegdyś nie znająca luksusu, nagle znalazłam się w prawdziwej bajce – miejscu, gdzie była elita, szyk, pieniądze, drogie ubrania i świetne wykształcenie.
W normalnej szkole szło mi bardzo dobrze, więc nie martwiłam się o naukę.
To było przerażające, jak odbiorą mnie koledzy z klasy. I, jak się okazało, nie martwiłam się na darmo.

Od samego progu wpatrywało się we mnie dwadzieścia par tych sępich oczu.
Wskazano mi miejsce obok chłopaka, który był tak samo nowy. Napięcie było wyczuwalne.
Ale to właśnie w klasie mogłam czuć się bezpiecznie, były kamery i nauczyciel.
Jak tylko zaczynała się przerwa, następował horror.

Wielokrotnie łapano mnie w toalecie, bito tak, że nie było widać siniaków, zawstydzano brudząc ubranie, a podczas obiadu pluto na moje jedzenie.
Dużo się działo. Nie wiem, jak udało mi się przetrwać te lata.
Miałam trzech lub czterech przyjaciół i jedną przyjaciółkę, którzy byli zastraszani tak jak ja.
Te dzieciaki bogatych rodziców nie lubiły nas, „tubylców” z biednych dzielnic. A my musieliśmy to znosić.

To było bardzo trudne. Szczególnie na balu, na którym pojawiłam się w wymyślnej sukni balowej i niesamowitych włosach, a po pół godzinie wyglądałam jak prawdziwy strach na wróble w potarganych ciuchach.
Nigdy nie mówiłam rodzicom o swoich problemach.
Wstydziłam się narzekać, bałam się pogorszyć swoją sytuację, szkoda mi było nerwów taty i serca mamy.
Udało mi się, przeżyłam. Dlaczego piszę to teraz?

Jestem teraz odnoszącą sukcesy bizneswoman, mam świetną pracę, wspaniałego męża i mądre dzieci.
Niedawno moja była koleżanka z klasy przyszła do mnie, aby dostać pracę jako zwykła ekspedientka w sklepie.
Nie poznała mnie, zachowywała się taktownie i grzecznie. Prosiła o pracę, mówiła, że nie udało jej się zdobyć wykształcenia, bo po szkole zaszła w ciążę.

Słuchałam jej uważnie i milczałam. Ale potem zaczęłam z nią rozmawiać:

– Powiedz mi, Leno, jak się mają Twoi rodzice?

Dziewczyna spojrzała na mnie zdziwionym wzrokiem i odpowiedziała:

– Czy zna ich Pani?

– Czy tata nadal jest u władzy? Mama prowadzi salon? – powtarzałam.

– Nie, mój ojciec zbankrutował, moja matka umarła – wybełkotała, nagle wyczuwając, że coś jest nie tak.

– Chciałam jej powiedzieć kim jestem, miałam ochotę napluć jej w twarz i upokorzyć, tak jak ona kiedyś robiła to ze mną, ale powstrzymałam się. – Przepraszam Lena, nie ma jeszcze wolnego etatu, zadzwonię jak coś będzie.

– Dziękuję – pośpieszyła się do wyjścia.

Kiedy drzwi się zatrzasnęły, zalałam się łzami.

Jakże trudno było mi wrócić do wspomnień. Jak przez te wszystkie lata marzyłam, żeby ukarać moich oprawców, ale los sam ich ukarał.
Mogłam załatwić jej pracę i zrzucić na nią odpowiedzialność za braki, mogłam zrobić jej coś gorszego.

Ale nie zrobiłam tego, Bóg i tak rozliczył ją z jej czynów, a ja mogłam naprawić swoje życie i być szczęśliwa.
Dziękuję za wysłuchanie mnie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiemnaście − szesnaście =

Moja była koleżanka z klasy przyszła ostatnio do mnie do pracy.