Mój nienarodzony wnuk.

Mój syn się zakochał, a ja byłam szczęśliwa, dopóki nie dowiedziałam się, że moja przyszła synowa jest w ciąży… z innym.

Nagły telefon syna zdenerwował mnie. Mój jedyny syn miał wypadek i trafił do szpitala – miał wiele siniaków i podejrzenie wstrząśnienia mózgu. Szpital zatrzymał go na obserwacji przez trzy dni. A potem okazało się, że wystarczyło mu czasu, by zakochać się w młodej pielęgniarce.

W sumie Ola też mi się podobała – słodka, sympatyczna. Ich romans trwał już dwa miesiące, kiedy mój syn i jego narzeczona przyszli do mnie na herbatę i oznajmili mi nowinę. Mieli się pobrać, bo Ola jest w ciąży… z innym mężczyzną! I mój syn wiedział o tym od samego początku ich związku.

– Damian, ale po co Ci cudze dziecko? – nie mogłam się pogodzić z tą wiadomością.

– Mamo, to nie ma znaczenia, bo my się kochamy.

Obawiałam się, że Ola może mieć egoistyczne motywy. Kto chciałby być samotną matką i mieszkać w akademiku? Wychowała się w domu dziecka, nie wiadomo, jaki jest ten ojciec, może przekazał dziecku złe geny… Ale ja jestem osobą niekonfliktową i nie wszczynałam już więcej pytań ani kłótni na ten temat. Znosiłam to.

A niedługo przed ślubem przyszła do mnie Ola.

– Julio, chyba wierzysz mi, że ja naprawdę kocham Damiana i zrobię wszystko, żeby był szczęśliwy, nie wątp we mnie! I nie nalegam, żeby wziął na siebie ojcostwo, w akcie urodzenia można postawić kreskę – jej szczerość mnie poruszyła.

Nowy etap

Razem z Damianem pojechałam odebrać Olę i noworodka Igora ze szpitala położniczego. Młodzi wynajęli mieszkanie i postanowili mieszkać osobno. Kiedy odwiedziłam ich kilka dni później, okazało się, że prawie w ogóle nie spali, a Igor bardzo płakał. Od razu wiedziałam, że dokucza mu brzuszek. Poradziłam, żeby podawać mu wodę koperkową i masować go. Moje metody sprzed 25 lat zadziałały, a Ola była mi szczerze wdzięczna. A potem, niepostrzeżenie, sama przywiązałam się do tej małej, wrzeszczącej kuleczki – chodziłam z nim na spacery, nigdy nie odmawiałam pomocy, gdy syn i synowa byli poza miastem.

Od tego czasu minęło pięć lat. Ani razu nie zdarzyło mi się mieć konfliktu czy nieporozumienia z moją synową. Nigdy nie powiedziała do mnie niegrzecznego słowa ani mnie nie zaniedbała. Wydawało mi się, że ona i mój syn też są bratnimi duszami. Proszą czasem, żeby zabrać Igora na weekend, ale oni są młodzi, chcą być sami, a ja cieszę się tylko z wnuka.

Ale pewnego dnia Igor mnie zaskoczył:

– Tata zawsze krzyczy, a mama płacze. To sprawia, że też chce mi się płakać.

Zmartwiona postanowiłam więc poważnie porozmawiać z synem.

– Tak, mamo, ostatnio wcale nam się nie układa. Chyba nie powinienem był się z nią żenić. Wyobraź sobie, mieliśmy badania kontrolne i okazało się, że nie będzie miała więcej dzieci!

– Nic się nie dzieje – próbowałam go uspokoić – masz Igora.

– To coś więcej – Damian odwrócił wzrok. – Mam inną kobietę.

Inna rodzina.

W ciągu miesiąca młodzi się rozwiedli. Ola pozwoliła Damianowi odejść bez żadnych problemów. W Urzędzie Stanu Cywilnego moja szwagierka wyglądała na zdezorientowaną. Biorąc mnie za rękę, zapytała:

– Czy przyjedziesz do nas? Igor bardzo Cię kocha…

– Oczywiście, że tak. To mój wnuk!

Potem mój syn ożenił się ponownie, a ja miałam nową synową. Nie była złą dziewczyną, ale nie trzymałam się z nią blisko.

Igor stał się moim życiem. On dorastał, zmieniał się, a ja żyłam jego problemami i zainteresowaniami. Razem opanowaliśmy rower, ja zaczęłam rozumieć modele samochodów, potem opanowaliśmy komputer… Igor nie lubił odrabiać lekcji, a ja wymyślałam sposoby, żeby go zachwycić i opowiadałam mu o wielkich naukowcach.

Po kilku latach małżeństwa Damian i jego nowa kobieta mieli córkę. Ale jej narodziny nie poruszyły mnie tak bardzo, jak kiedyś poruszyły narodziny Igora. Moi teściowie dzień i noc bawili się z wnuczką, a ja byłam jakby nieobecna…

Pewnego dnia Igor przyszedł do mnie w środku tygodnia.

– Babcia, mogę zostać z Tobą? – powiedział od progu.

– Co się stało? Pokłóciłeś się z mamą?

– Nie – zmarszczył brwi – ktoś do niej przyszedł.

Babcia jest na zawsze.

Wiedziałam, że Ola ma mężczyznę. Starałam się uspokoić wnuka. Powiedziałam, że mama ma prawo do szczęścia, że on nadal jest dla niej najważniejszym mężczyzną. Następnego dnia spotkałam się z moją byłą synową.

– Masz mężczyznę? – zapytałam. – Czy planujesz małżeństwo?

– Być może – Ola była zakłopotana. – Dba o nas, kupił Igorowi nowy plecak, szuka teraz telefonu…

– Wierzę, że jest dobry. Ale… co się ze mną stanie?

Ola spojrzała na mnie zaskoczona:

– Co masz na myśli?

Potem przyszła kolej na moje zakłopotanie i mamrotanie. Mamrotałam coś o nowym tacie i babci, że teraz jestem dla nich nikim… Kiedy zabrakło mi słów, spojrzałam na synową.
I Ola, po raz pierwszy od tylu lat, ze łzami w oczach, mocno mnie przytuliła.

– Powiedziałam kiedyś, że jesteś dla mnie jak rodzina, a dla Igora jesteś prawdziwą babcią. I zawsze będziesz!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewięć − sześć =

Mój nienarodzony wnuk.