Kiedy Lidia miała dwa lata mój mąż Gustaw postanowił nas porzucić. Przeszkadzały mu zabawki porozrzucane po całym domu, hałas, kaprysy dziecka i moje prośby by zaczął pomagać mi z małą.
Oczywiście były też inne powody. Nie podobałam mu się już tak jak przed urodzeniem dziecka. Moje ciało zmieniło się, nie miałam czasu ani siły by bardziej o siebie dbać. Widziałam to. Jednocześnie nie robił nic, by zapewnić mi chwilę wolnego czasu dla siebie samej. Nawiasem mówiąc, po nim też było widać, że żywi wyjątkową pasję do jedzenia, szczególnie tego niezdrowego.
Gustaw porzucił życie rodzinne na korzyść takiego, w którym miał mniej trosk i problemów. Jego główną pasją w tamtym okresie było szukanie nowej kobiety poprzez Internet.
Tłumaczył mi, że ma mnóstwo pracy i przez to wraca później. W dodatku zataił przede mną, że zarabia więcej – w końcu musiał mieć jakieś pieniądze dla kochanek.
W końcu mąż mnie porzucił, a ja zostałam sama, z córką na rękach i w głębokiej depresji. Naprawdę kochałam Gustawa i nie wiedziałam jak mam dalej żyć, bez niego. Jak mógł zrobić coś takiego mnie i Lidii?
Jakiś czas później, na całe szczęście, otrzymałam telefon z przedszkola z informacją, że Lidia została zapisana do jednej z grup. Była to dla mnie zbawienna informacja – dzięki temu mogłam pójść do pracy, a tam zarobić na nasze utrzymanie oraz oderwać myśli od mojej złej kondycji psychicznej.
Bardzo schudłam w tamtym okresie. Wciąż nie mogłam pojąć jak mężczyzna, którego znałam od lat mógł wymienić własną rodzinę na serwis randkowy. Wiedziałam jednak, że nie byłabym mu w stanie wybaczyć czegoś takiego więc obmyśliłam plan zemsty.
Mój plan polegał na tym, że chciałam by mój były mąż pożałował tego, że nas zostawił. Zdecydowałam się zmienić – nie tylko fizycznie ale i psychicznie by odzyskać dawną siłę.
W trakcie rozwodu Gustaw zażądał połowy mieszkania więc musieliśmy je sprzedać by podzielić między nas pieniądze. Za swoją część kupiłam coś mniejszego – w sam raz dla mnie i córki. Mieszkanie wymagało jednak remontu do którego szybko przystąpiłam. Pamiętam, że nawet moja córeczka zaangażowała się w zrywanie starych tapet. Razem tańczyłyśmy i śmiałyśmy się przy muzyce. To był pierwszy tak szczęśliwy czas od rozwodu.
Tak zaangażowałam się w aranżację naszej przestrzeni, że nawet nauczyłam się obsługi specjalnego programu do projektowania. Spędzałam mnóstwo czasu przeglądając czasopisma o projektowaniu wnętrz. Naprawdę mi się to spodobało! Wydawało mi się, że w końcu odkryłam swoją pasję!
Zachęcona tymi sukcesami zapisałam się na studia dla projektantów. Dyplom zdobyłam w nieco ponad trzy lata, a w międzyczasie zajmowałam się także projektowaniem przestrzeni i mieszkań moich znajomych oraz rodziny. To była wspaniała możliwość by zdobyć doświadczenie!
Mało kto wierzył, że mogę przedrzeć się przez ogromną konkurencję na rynku projektowym ale i tak chciałam spróbować. Wysiłki opłaciły się, a mi szło coraz lepiej! Po dziesięciu latach byłam już właścicielką własnej, małej ale dobrze prosperującej firmy!
Swój wolny czas przeznaczałam na rozwój i przyjemności – zajęcia sportowe, małe wycieczki, spotkania z wąskim gronem przyjaciół, czas z córką. Byłyśmy ze sobą bardzo zżyte i wiele rzeczy robiłyśmy razem. Lidia rosła na mądrą i śliczną dziewczynkę. Czasem pytała mnie co stało się z jej tatą, a ja nawet nie wiedziałam co jej na to odpowiedzieć.
Pewnego dnia – gdy razem z Lidią wychodziłyśmy z kawiarni – usłyszałam za sobą męski głos krzyczący moje imię. Odwróciłyśmy się i zobaczyłam człowieka w którym ledwo udało mi się rozpoznać Gustawa. Wyglądał bardzo niechlujnie – poplamiony t-shirt, włosy w nieładzie, zaniedbany zarost…
Był wyraźnie zaskoczony moim wyglądem, nieustannie mierzył mnie wzrokiem. Do Lidii powiedział jedynie ciche „cześć” co znaczyło dość niewiele jak po ponad dziesięciu latach milczenia… Porozmawialiśmy chwilę co się u nas zmieniło po czym chciałam się pożegnać. Na zakończenie poprosił o mój numer telefonu ale odmówiłam. Już miał czas na naprawianie swoich błędów, teraz nie chciałam mieć z nim nic wspólnego.
W naszej rozmowie Gustaw wyznał, że ze swoją nową partnerką rozstał się gdy dowiedział się o tym, że go zdradza. Cóż, wyglądało na to, że karma rzeczywiście wraca. Powiedział mi też, że bardzo żałuje, że nasze małżeństwo nie przetrwało i chciałby spróbować związku ze mną raz jeszcze. Na to jest już jednak za późno. Nie jest mi nawet przykro, po prostu szkoda, że sam musiał zaznać bólu zdrady by pojąć swój błąd…



