Minęło 10 lat, odkąd skończyliśmy szkołę. Na spotkanie absolwentów przyszli wszyscy oprócz Marianny. To ta brzydka koleżanka z klasy, z której wszyscy zawsze szydzili. Wszyscy zaczęliśmy się bawić, nie czekaliśmy już na nikogo. Ale nagle drzwi się otworzyły i piękna dziewczyna weszła do sali. Ledwo poznaliśmy w niej Mariannę. Mężczyźni przez cały wieczór nie odrywali od niej wzroku, próbując rozpoznać jej twarz. A wieczorem przyszedł po nią mąż
Marianna przeniosła się do naszej klasy z innej szkoły. Tak zdecydowali jej rodzice, a powodem było to, że była obrażana w klasie przez kolegów z klasy i przez kilka lat z rzędu nie znajdowała z nimi wspólnego języka. Rodzice martwiąc się o córkę, zdecydowali, że lepiej będzie, jeśli będzie uczęszczać do innej szkoły.
Marianna nie była bardzo ładną dziewczyną, raczej przeciwnie.
Nie minęło dużo czasu, odkąd była w naszej klasie, kiedy chłopcy wymyślili jej pseudonim. Była zbyt wysoka jak na swój wiek, bardzo szczupła. A do tego była zbyt nieśmiała, ciągle opuszczała ramiona i głowę. Z tego powodu wydawała się taka niezdarna. Do wszystkiego dziewczyna nie wyróżniała się atrakcyjnym wyglądem. Źle wychowani i źli faceci ciągle szydzili z dziewczyny.
Ale najgorsze było to, że Marianna przyzwyczaiła się do tego, nigdy się nie obraziła ani nie była zła. Marianna uczyła się w naszej szkole przez 2 lata, a następnie poszła na studia w innym mieście.
Lata mijały, minęło ich dokładnie 10 odkąd skończyliśmy szkołę. Koledzy z klasy zorganizowali spotkanie absolwentów. Zebrali się wszyscy oprócz Marianny. Pamiętaliśmy ją, ale myśleliśmy, że nie przyjdzie, że nic się nie zmieniło w jej życiu, a ona, jak wcześniej, wstydzi się swojego wyglądu.
Ale kiedy impreza nabrała tempa i nie czekaliśmy już na nikogo, drzwi wejściowe otworzyły się nagle i wszyscy zobaczyliśmy, jak bardzo piękna dziewczyna wchodzi na salę. Dopiero gdy podeszła bliżej, poznaliśmy w niej naszą koleżankę z klasy Mariannę. Była szczupła, z pięknymi długimi włosami i szczerym pięknym uśmiechem. Z brzydkiego kaczątka zamieniła się w pięknego łabędzia.
Na sali wszystkie rozmowy były tylko o niej. Dziewczyny patrzyły z zazdrością, a chłopcy z podziwem. Ci sami chłopcy, którzy kiedyś ją wyśmiewali, próbowali z nią flirtować, dostać jej numer telefonu.
Zachowywała się znakomicie, a zapach jej drogich perfum był odczuwalny na całej sali.
Po 2 godzinach drzwi się otworzyły, mąż przyszedł po Mariannę. Przywitał się znakomicie ze wszystkimi, przytulił żonę. Uśmiechnął się do niej delikatnie i trzymając się za ręce poszli do domu.
Jak się okazało, Marianna bardzo się zmieniła na przestrzeni lat. Dawno wyszła za mąż, ma dobrego męża.
Kiedy Marianna odeszła, bal jakby się skończył. Wszyscy zastanawialiśmy się, jak ważne jest widzenie duszy osoby, a nie jej wyglądu. Przecież Marianna była ciągle taka jak dzisiaj, miła, dobrze wychowana, sympatyczna. Była prawdziwa. I nie zauważyliśmy tego, ze względu na jej dziecinny, choć niezbyt ładny wygląd.



