Mieszkam z rodziną za granicą od dłuższego czasu i przyjechałam odwiedzić mamę…

Naprawdę mam nadzieję, że przeczytanie tej historii sprawi, że ktoś się zastanowi i może zmieni swój styl życia. Nie jest trudno zacząć żyć inaczej. Tylko z jakiegoś powodu niewiele osób jest w stanie to zrobić.

Mój mąż i ja mieszkamy za granicą od dłuższego czasu. Niedawno udało się wrócić do ojczyzny, odwiedzić moją mamę. Z radością zebrałam wszystkich krewnych i poszliśmy na piknik, aby odpocząć na łonie natury.

Zdecydowaliśmy się nie iść daleko — poszliśmy na trawnik, który znajduje się w pobliżu domu mojej mamy. Miejsce jest po prostu idealne- mała polana, jezioro.

Kiedy przyszliśmy na miejsce byliśmy naprawdę zaskoczeni.

Trawy polne zamieniły się w brzydkie i wysokie, a wiele miejsc zostało spalonych lub obrzuconych plastikowymi śmieciami. Byłam niesamowicie rozczarowana!

Kiedy już mieliśmy wychodzić, zauważyłam, że nie mam w ręku worka ze śmieciami. Zaczęłam pytać, kto go ma.

Mama poinformowała mnie, że właśnie wyrzuciła go do trawy.

Zdziwiłam się: „jak wyrzuciłaś, gdzie?”- „Tam, w trzcinie. Wszyscy tam wyrzucają! „Bardzo się powstrzymywałam. Nie można było już stamtąd wyciągnąć śmieci — utknęły w trzcinie nad urwiskiem.

Uświadomiłam sobie wielką prawdę: ludzie zasługują na to, jak żyją. Zasługują na popękany asfalt, latarnie bez lamp, brudne ulice, śmierdzące rzeki, przestępczy rząd, biedne pensje i emerytury.

Sami się nie szanują-kto będzie ich szanował w zamian?

Rodacy, sami sobie stworzyliście piekło i wam w nim żyć. Zmieniaj się, a następnie żądaj innego podejścia do ciebie.

Ledwo znaleźliśmy mniej lub bardziej czystą polanę nad jeziorem, usunęliśmy śmieci i niedopałki papierosów, aby móc usiąść, rozpalić ogień w grillu. Grill okazał się pyszny, ale widok mojej ulubionej polany mnie uciskał — wszystko takie brudne, żałosne. Jezioro było takie mętne, że nie weszłabym do niego nigdy.

Od samego początku kazałam moim krewnym nie wrzucać śmieci do trawy i krzaków, ale zbierać w specjalnej torbie. Sama sprawdziłam, czy nic po nas nie zostało. Szkoda mi było pięknych polan.

Oburzyłem się, jak można tak zaniedbać miejsce, w którym sami odpoczywają? Przy wyjściu z polany sto metrów dalej znajdują się kosze na śmieci- czy naprawdę tak trudno wyrzucić tam pozostałości?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × 5 =

Mieszkam z rodziną za granicą od dłuższego czasu i przyjechałam odwiedzić mamę…