Babcia Wanda wraz z jej sąsiadką – Weroniką, siedziały w przytulnej kuchni, popijały herbatę oraz jadły eklerki, które obie kochały.
Ich głosu wcale nie zagłuszyła cicho dudniąca lodówka i Andrzej, który wszedł cicho, aby nie przeszkadzać właścicielce mieszkania, przypadkowo usłyszał swoje imię…
Zamarł przy drzwiach z jednym trampkiem w ręku.
-Wyobraź sobie, że Andrzej od prawie roku mieszka za darmo, siedzi na moim utrzymaniu. To prawda, jest bardzo sympatyczny, ale nie mogę go utrzymywać. Płaci tylko połowę rachunków. – Mówiła Wanda.
Mieszkanie z babcią zaproponowała Andrzejowi jego młodsza siostra, która podpowiadała również babci:
-Niech Andrzej zamieszka u Ciebie, masz sporo wolnego miejsca, będzie dokładał do rachunków i zawsze będzie mógł ci pomóc.
Babcia zgodziła się, nie zawsze radziła sobie już sama, więc pomoc i opieka były jej potrzebne. Co prawda, mężczyzna chciał wynająć własne mieszkanie, jednak wszyscy byli temu przeciwni.
Andrzej trzasnął drzwiami, jakby właśnie przyszedł. Przywitał się z kobietami, które nagle zaczęły mówić o innym mężczyźnie, zięciu sąsiadki i jego lenistwie.
Andrzej po zastanowieniu się, postanowił nie odkładać zakupu mieszkania, ale już teraz je kupić. Chciał uzbierać jeszcze trochę pieniędzy, ale wolał spłacać kredyt, niż być ciągłym ciężarem i niepożądanym elementem w domu babci Wandy.
Jak pomyślał, tak też zrobił. Zapłacił za mieszkanie, pokrył koszty rachunków, zapełnił lodówkę babci i wyprowadził się. Widać było, że staruszka ucieszyła się z powrotu prywatności.
Tydzień później, w niedzielę, do Wandy przyszła sąsiadka. Kobieta zaparzyła herbatę, postawiła wazon ze świeżymi kwiatami i wyjęła talerzyki, kładąc je na stół. Już podążyła do lodówki po eklerki, jednak wcale ich tam nie znalazła.
Już prawie zaczęła krzyczeć do Andrzeja, że zapomniał kupić ukochane eklerki, jednak ugryzła się w język, przypominając sobie, że Andrzej wyprowadził się i nie miał kto kupić jej ciasteczka i inne produkty.
Potem babcia Wanda przypomniała sobie, że sama musi płacić za mieszkanie, rachunki, zakupy…A przecież produkty są drogie i ciężko jej nosić torby z zakupami. Okazało się, że musi także odkurzać, myć podłogi, a nawet wymienić przepaloną żarówkę, chociaż jak wspiąć się na stołek w takim wieku?
Cóż, kiedyś bez zawahania, wszystkie te czynności wykonywał Andrzej. Nawet gdyby teraz zadzwoniła do niego z prośbą o pomoc, mężczyzna przyjedzie, jednak nie od razu. A światło potrzebne było już.
Jak się jednak okazało, prywatność nie była tak pożądana jak wydawało się to staruszce. Wraz z odejściem wnuka, kobieta podupadła na zdrowiu, stała się samotna i dostrzegała zalety mieszkania z drugą osobą.
W końcu babcia Wanda zrozumiała, że Andrzej wcale nie był zbędnym ciężarem, a kimś, kto podtrzymywał ją przy życiu…



