Mąż Basi był strasznie zmęczony. Praca to poważna sprawa. Szczególnie praca intelektualna niesamowicie męczy człowieka.
Paweł zajmował się promowaniem stron internetowych, od rana do wieczora negocjował z klientami, rozdawał zadania pracownikom i był tym strasznie wyczerpany. Potem przez kilkadziesiąt minut wracał do domu w korkach.
Jadł obiad, który przygotowywała żona, nierzadko robiąc to w łóżku. Później Basia znajdowała wbijające się w ciało okruchy. Mężczyzna był tak zmęczony, że nie miał siły nic w domu zrobić, nawet rzeczy rozrzucał wokół siebie, zapominając odłożyć je na daną półkę.
Pewnego dnia Basia znalazła nawet kawałek wysuszonego sera, przyklejonego do prześcieradła, który zauważyła dzięki kotu, który usiłował go zjeść.
Paweł był najzwyczajniej w świecie zmęczony po ciężkiej pracy.
Podczas gdy kobieta zajmuje się każdego dnia ratowaniem świata, nie skupia się na plamach dżemu truskawkowego, przypadkowo zostawionych na stole, czy też brudnej koszulce, która nie trafiła do kosza z brudnymi rzeczami. Pokornie ściera resztki dżemu, a koszulkę odnosi w należne miejsce, pomimo swojego zmęczenia.
Dobra gospodyni, pomimo braku czasu i zmęczenia, zawsze ściera kurz, aby w domu było czysto. Do każdej, najmniejszej czynności wkłada mnóstwo serca, starając się tym wyręczyć mężczyznę, który po ciężkim dniu odpoczywa w rogach kanapy, zapominając nawet odnieść puszkę po coli do kosza.
Basia naprawdę rozumiała to, że dom stoi na jej głowie. Niekoniecznie rozumiała tylko wieczne zmęczenie męża.
Sama oczywiście też chodziła do pracy i wracała późnym wieczorem. Ale jej praca, to przecież nic ciekawego. Zawód pielęgniarki nie wymaga żadnych poświeceń. Gdzież można się zmęczyć przy zakładaniu rękawiczek, robieniu zastrzyków czy podłączaniu kroplówek?
Prawda jest taka, że cały dzień w pracy, Basia kręciła się jak wiewiórka w kole. Uśmiechała się do lekarzy, pacjentów, rodzin, przełożonych, a przy tym wylewała siódme poty.
Wieczorami wracała do domu, gdzie w dalszym ciągu kręciła się jak wiewiórka. Nie było to trudne, ponieważ energia do pracy była uruchamiana rano, od momentu założenia rękawiczek w pracy.
Basi brakowało powoli doby. Po pracy prała, prasowała, sprzątała, zbierała śmieci i wyrzucała je. Naczynia trzeba było umyć i to nie raz, odkurzyć, a jeszcze zmyć podłogi. Nie wspominając o myciu okien, których nie dało się myć późną nocą. I jeszcze najważniejsze, gotowanie i zapełnianie lodówki – przecież coś jeść trzeba.
Prawdę mówiąc, nie było to trudne. Z czasem, przyzwyczaiła się do swojego losu. Łatwo jest zaakceptować swój udział pracowitej mrówki, ziarenka piasku w świecie poważnych mężczyzn z ich ważnymi sprawami, zwykłej kobiety z prostymi zadaniami, które z jakiegoś powodu nie kończą się do późna w nocy.
Pawłowi nie było jednak łatwo. Był bardzo zmęczony, na przykład sporządzaniem raportów, pisaniem maili do klientów lub godzinnym spotkaniem z przełożonymi.
Mając tak ciężką pracę, człowiek nie ma siły do brudnych talerzy czy odkurzania mieszkania.
Czyż nie? Czy znacie podobne historie? Czy popieracie fakt, iż wszelkie obowiązki domowe spoczywają na barkach kobiety?



