Nie będę ukrywać różnicy wieku między mną a mężem, ponieważ jest ona dość znacząca. Jestem od niego starsza o 6 lat. Nigdy wcześniej nie odczuwaliśmy tego, ponieważ byliśmy bardzo zakochani.
Nagle miłość zniknęła, a wszystko inne stało się drugorzędne.
Przez cały ten czas mąż mieszkał w moim mieszkaniu. Kupiłam je jeszcze przed ślubem i do tej pory spłacam kredyt hipoteczny.
Teraz, za każdym razem, kiedy się kłócimy, mąż grozi, że ode mnie odejdzie. Kilka razy nawet udawał, że się pakuje, ale ostatecznie został. Nie chciałam aby odszedł, więc błagałam i prosiłam aby został.
Ale ten ruch bardzo mu się podobał. Dwa dni temu znów zaczął grozić, że odejdzie. Wtedy mnie wytrzymałam. Siedziałam na kanapie i patrzyłam, jak pakuje swoje rzeczy. Nie przeszkadzałam mu, a on wypełniał jedną torbę po drugiej. Kiedy wyrzucił wszystkie swoje rzeczy z szafy, usiadł obok mnie i zaczął przepraszać, mówiąc, że pochłonęły go emocje. Poprosiłam go, żeby oddał klucze do mieszkania.
Teraz już nie chciał odejść. Oszalałam i wypchnęłam go z mieszkania. Na zewnątrz krzyczał coś o rzeczach. Zaczęłam wyrzucać torby z jego rzeczami prosto z balkonu na chodnik. Mieszkam na drugim piętrze, więc torby od uderzenia nie rozleciały się na kawałki, a szkoda …
Oto taki spektakularny krok w kierunku rozwodu. Mam dość tych wszystkich gróźb. Do diabła! Wolę być sama, przynajmniej nikt nie psuje mi nastroju.
A czy Ty zdecydowałbyś się na taki krok?



