W sierocińcu mieszkał uroczy i inteligentny chłopiec, który miał pięć lat. Miał jednak wiele problemów ze zdrowiem. W dzisiejszych czasach nie ma to żadnego znaczenia, ale wtedy adoptowano tylko dziewczynki poniżej roku życia i zdrowe. Pięcioletni chłopiec był tak przerysowany, że kiedy znaleziono dla niego potencjalnych rodziców, wszyscy byli w szoku. I wtedy powstała ta historia. Kobieta opowiedziała mi ją w liście. A ja opowiem ją Wam.
Chłopiec został przedstawiony dojrzałej parze do adopcji. Mieli już swoje lata, mieli też dorosłe dzieci… Chłopiec zamieszkał z nimi, traktował ich jak mamusię i tatusia, od razu jednak przylgnął do mężczyzny – ojca.
Wszędzie za nim chodził. Przez ten czas kobieta była przerażona, że syn wcale jej nie kocha i nic do niej nie czuje. Że jest obcym dzieckiem w tym domu. Mimo, że to ona wszystko zaczęła, a jej mąż tylko to wspierał. Nasz kobiecy klasyk.
Zabrała męża na rozmowę i zaproponowała odesłanie dziecka, póki jeszcze jest małe i niewiele rozumie. Mąż próbował ją przekonać, że syn do niej też żywi uczucia i że ta dramatyzuje – to dobre dziecko, da się je lubić i kobieta na pewno przyzwyczai się do niego – ale ta się uparła.
Nalegała, by jej mąż zabrał go z powrotem.
Twierdziła, że ona ma delikatną kobiecą psychikę, a on jest mężczyzną. Spakowali chłopcu zabawki i rzeczy i mąż go zabrał. Wrócił, cały czerwony na twarzy. Nie chciał rozmawiać z żoną. Powiedział, że chłopiec zrozumiał wszystko, kiedy przyjechali do sierocińca i nie chciał wysiąść z samochodu…
Wytrzymali dwa dni. Trzeciego dnia zadzwonili do domu dziecka, żeby dowiedzieć się, jak chłopiec się czuje i czy nie jest zbyt zmartwiony. A wychowawcy im mówią:
– Nie wiemy, jak to powiedzieć… Od trzech dni siedzi na torbie i nie pozwala się rozpakować, mówi, że przyjedzie po niego tata.
Mąż mówi do żony:
– Kochanie, nie wiem, czy go pokochasz, czy nie, ale pojadę po syna.
Założył kurtkę, wziął klucze i wyszedł.
– Teraz – pisze matka – wszystko jest u nas w porządku. Chłopak, którego mamy jest mądry i przystojny i na pewno podobny do męża… A oni się ze sobą nie rozstają. Wszystko razem. Męska przyjaźń i miłość. Dla syna ojciec jest światłem w oknie. Zawsze powtarza: „Kiedy tata przyjdzie?, a tata powiedział…, tata i ja zrobimy…”. A mój mąż odmładza się, kręcą coś w garażu, uprawiają sport, chodzą wędkować… Sama odeszłam na drugi plan. I myślę, że zasłużyłam na to, bo dopuściłam się strasznej zdrady. I jako uczciwy człowiek chcę Wam o tym powiedzieć.
A Wy, jeśli znajdziecie się w takiej sytuacji, uczcie się na moich błędach, a nie na swoich.



