Mamusiu, tylko mnie im nie oddawaj!

Kiedy poznałam Daniela, od razu powiedział mi, że jego żona zmarła przy porodzie, a on samotnie wychowuje syna. Nie zwracałam na to uwagi, bo wtedy nie sądziłam, że aż tak bardzo zakocham się w tym człowieku.
Spotykaliśmy się przez jakiś czas, ale Daniel nie powiedział nic więcej o swoim dziecku. Z biegiem czasu stawaliśmy się sobie coraz bliżsi i pewnego dnia poprosiłam go, aby przedstawił mnie Igorkowi.

Zdziwiłam się, że chłopiec, który wychowywał się bez matki, miał zaledwie jedenaście miesięcy. Od razu polubiłam go, obudziłam w sobie jakieś nieznane mi uczucia macierzyńskie i ciągle zaczęłam prosić Daniela o spotkanie z jego synem.

Stopniowo wprowadziłam się do domu mojego ukochanego mężczyzny i zaczęłam wychowywać jego syna. Mając półtora roku Igorek nazywał mnie mamą. Wkrótce Daniel oświadczył się i pobraliśmy się. Oczywiście, że bardzo chciałam mieć razem dzieci, ale odkładałam to na później, chciałam, żeby Igorek jak najpełniej cieszył się moją miłością, bo tak długo żył bez mamy.

Minęły cztery lata. Daniel zaczął spędzać z nami coraz mniej czasu. Początkowo nie zwracałam na to uwagi, mój mąż miał swoje sprawy, które zawsze wymagały jego obecności. „Kto wie, co mogłoby się tam wydarzyć, więc jest to konieczne” – pomyślałam.

Jednak pewnego dnia, spacerując z synem, zobaczyłam mojego ukochanego Daniela z młodą dziewczyną. Szli ulicą, ona z bukietem w rękach. Nie widzieli nas, ale zrobiłam zdjęcie telefonem, żeby udowodnić swoje przypuszczenia przy najbliższej rozmowie.

Wieczorem czekałam na męża i byłam bardzo zdenerwowana. Podczas kolacji bez słowa pokazałam mu zdjęcie z telefonu.
On, trochę się krztusząc, odstawił talerz i cicho powiedział:

– Tak. Nie jestem już zainteresowany Tobą jako kobietą. Mam kogoś innego. Teraz, kiedy już o tym wiesz, zerwijmy ze sobą. Wcześniej nic nie mówiłem, bo byłem zadowolony z tego, jak wychowujesz mojego syna.

Zdziwiła mnie taka dosadność, ale teraz nie liczyły się moje uczucia, tylko los dziecka.

– Wyjadę tylko pod jednym warunkiem: Igorek zostanie ze mną.

– Zobaczymy, kogo wybierze.

Daniel kontynuował swoją kolację. Następnego dnia przyprowadził do domu swoją kochankę. Rzuciła mi i Igorkowi niezadowolone spojrzenie. Widać było, że ze względu na wiek nie jest gotowa na bycie matką, zwłaszcza dla cudzego dziecka. Daniel zawołał swojego syna i powiedział:

– Synu, Twoja matka i ja rozwodzimy się i ona się wyprowadza. Ta ciotka będzie teraz Twoją nową matką.

Igorek przestraszył się, podbiegł do mnie i krzyknął:

– Mamusiu, nie oddawaj mnie im…

Uspokoiłam moje dziecko, obiecując mu, że zawsze będziemy razem. Chłopiec poszedł bawić się do swojego pokoju. Daniel poprosił swoją kochankę, aby wyszła i poczekała na niego w samochodzie. Nasza rozmowa toczyła się dalej. Daniel zaskoczył mnie, mówiąc mi coś, o czym nie wiedziałam od wielu lat:

Igor nie jest moim własnym synem, nie mogę mieć dzieci. Moja żona i ja skorzystaliśmy z metody in vitro. Kiedy istniało zagrożenie, że matka lub dziecko umrą przy porodzie, wybrała życie dziecka i kazała mi obiecać, że znajdę mu dobrą matkę. Dotrzymałem tej obietnicy. Możesz wziąć Igora, jeśli chcesz. Będzie mu lepiej z Tobą, ja załatwię wszystko z dokumentami i pomogę mu z pieniędzmi.

Oczywiście, że wzięłam Igorka. Nie żałuję tego ani trochę. Wyrasta na bystrego i dobrze wychowanego. I nie ma znaczenia, że nie ma w nim ani odrobiny moich genów.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

7 + dwa =

Mamusiu, tylko mnie im nie oddawaj!