Moja mama dosłownie miała mętlik w głowie. Zakochała się w dużo młodszym facecie. Ale nie chodzi nawet o to, że jest w takim wieku, że mogłaby być jego matką, ale o jej ślepą miłość do niego. Tata nie mieszka z nami od dawna, a w nowym małżeństwie ma już dorastające dzieci.
Nie mam nic przeciwko temu, żeby moja matka znalazła szczęście osobiste u boku kogoś innego, ale to jest coś innego, nie jestem pewna, czy mężczyzna, w którym jest zakochana, odwzajemnia jej uczucia. Od dziesięciu lat nie była w związku z mężczyzną, a tu nagle ma romans z trenerem pływania.
Wyjazd na kurs pływacki doradziła jej koleżanka, która pracuje jako masażystka. Facet był dwa lata starszy ode mnie, wysportowany i bardzo przystojny.
Oczywiście moja mama też jest atrakcyjną kobietą, a ostatnio bardzo dba o siebie i wygląda jeszcze lepiej, ale oni w ogóle do siebie nie pasują, a moje podejrzenia wzrosły, gdy wzięła na siebie kredyt i kupiła mu samochód.
Oczywiście, był trochę niefrasobliwy w kwestii oszczędzania na własny samochód, ale nie sprzeciwiał się zbyt mocno. Mój mąż mówi, że powinnam zostawić ich w spokoju, ale to nie jego matka znajduje się w roli sponsorki młodego alfonsa.
Któregoś dnia zobaczyłam, że jakaś dziewczyna się do niego przytula – udało mi się pstryknąć zdjęcie telefonem i pokazałam je mamie. Zapytałam ją, co zamierza zrobić po tym wydarzeniu. Powiedziała, że najpierw wysłucha jego wyjaśnień.
I tłumaczył, że dziewczyna rzuciła mu się na szyję, on miał dość jej molestowania i zamierzał powiedzieć jej mężowi, jeśli nie da mu spokoju. Mama mu uwierzyła i ich związek trwał nadal.
Nie wytrzymałam i zagroziłam, że pójdę do psychiatry z zarzutem niepoczytalności, bo nikt zdrowy na umyśle nie może się tak zachowywać, a ona w odpowiedzi uśmiechnęła się, pocałowała mnie i powiedziała, że mieszkanie jest moje, a ona i tak sprzeda swój domek letniskowy i odda się w pełni swojemu nowemu życiu.
Po powrocie do domu pokłóciłam się ze wszystkimi, nie mogłam się uspokoić, oczywiście nigdzie się nie wybierałam, ale nie wiedziałam jak ją zatrzymać. Wtedy mój mąż powiedział, że musimy poważnie porozmawiać.
Nie mogłam zrozumieć jego słów, nie chciałam brać ich na poważnie. Chciałam go nawet uderzyć. Okazało się, że moja mama ma raka, został jej tylko rok życia.
Jej chłopak wiedział o tym i tak naprawdę wcale jej nie zdradzał, wręcz przeciwnie, bardzo ją lubił i dla jej dobra postanowił rzucić pracę i pojechać z nią na wycieczkę, póki jeszcze mogła cieszyć się życiem.
Mój mąż dowiedział się o tym od mojej mamy. Prosiła, żeby jeszcze nic mi nie mówił. Powtarzała, że lepiej, żebym się na nią gniewała, niż żebym patrzyła i ją opłakiwała.
Myślałam, że gorzej już być nie może, a okazuje się, że kłopoty czekały po złej stronie torów. Teraz myślę, że jej romans nie był taki zły, a właściwie to w ogóle nie był zły, w porównaniu z tym, czego się dowiedziałam.
Nie mogę się doczekać, kiedy pojadę do niej rano i przeproszę za wszystko, ale nie będę jej opłakiwać, tylko będę życzyć bezpiecznej podróży…



