Matematyczka Klara patrzyła przez okulary na piątoklasistów, marszcząc czoło. Spojrzała na cichego, wątłego chłopca, skulonego w kącie przy ostatnim biurku. Zatłuszczona kurtka z wielkimi plamami, stare spodnie znoszone na kolanach.
Znienawidziła tego chłopaka, jak tylko przyszedł na zajęcia.
– Nie słucha niczego i znowu śpi! Denerwuje mnie nawet jego smutne spojrzenie. „Prosty i głupi” – mignęło jej w głowie.
Nie mogła zrozumieć, dlaczego nie lubi Stasia. Nie wtrącał się, nie krzyczał, nie śmiał się, ale ona miała do niego taką niechęć… Potrafił siedzieć i gapić się w okno przez całą lekcję, nie otwierając nawet zeszytu. Był tak głupi, że nie potrafił się w ogóle uczyć. O cokolwiek go nie zapytać, on po prostu stoi i nie mówi ani słowa.
Brak pracy domowej w zeszycie, sama data i tytuł lekcji.
– Co z nim zrobić? Będę musiała zapytać jego wychowawcę, co to za rodzina – matka musi być alkoholiczką, to pewne.
– Natalio, pamiętasz Stasia? Kim są jego rodzice? – zapytała nauczycielka.
– Hmm? Taki niechlujny chłopak? – westchnęła ciężko koleżanka. – Uczę tę klasę dopiero od zeszłego roku, ponieważ poprzednia nauczycielka wzięła urlop macierzyński. Lepiej weź kilka świadectw i przeczytaj je – będziesz zdumiona.
Klara natychmiast wyjęła z szafy teczki. Kiedy przeczytała świadectwa, była oszołomiona. Było napisane czarno na białym: „Stanisław jest przyjazny, troskliwy, uprzejmy, z pogodnym nastawieniem. Odrabia pracę domową czysto i schludnie”.
W drugiej klasie nauczyciel zauważył: „Wspaniałe dziecko. Ma wielu przyjaciół i pomaga swoim kolegom z klasy. Bardzo zdolny i utalentowany chłopiec, jest szczególnie dobry w matematyce”.
Charakterystyka w trzeciej klasie była wstrząsająca: „Śmierć matki z powodu nieuleczalnej choroby uderzyła w chłopca. Stara się walczyć, próbuje, ale jego ojciec, który po tragedii popadł w alkoholizm, nie zwraca uwagi na dziecko”.
W czwartej klasie pisali już o Stasiu tak: „roztargniony, bez poczucia odpowiedzialności, nie ma przyjaciół, śpi na lekcjach, nie odrabia prac domowych”.
Klara była oszołomiona tym, co przeczytała: nie spodziewała się niczego takiego, tym bardziej tak przykrej historii! Nie miała pojęcia, jak ten chłopak jest nieszczęśliwy! Poczuła wstyd i zaczerwieniła się na myśl o swoim uprzedzeniu do dziecka. Przez całą noc myśl o Stasiu, nie opuszczał jej umysłu, w głowie wciąż pojawiał się ten sam obraz: przestraszony chłopiec z zamglonymi oczami. Następnego dnia rano znalazła jego adres i poszła do domu Stasia. W mieszkaniu unosił się zapach wódki, a pod dymem papierosowym nic nie widziała.
– Kto tam jest? – usłyszała z pokoju głos pijanego mężczyzny.
Staś spojrzał nieśmiało na Klarę. W końcu wyszedł ojciec. Był ubrany w brudną marynarską koszulę, podarte spodnie i miał rozczochrane włosy.
– Kim ona jest? – odbiło mu się czkawką, kiedy wpatrywał się w kobietę czerwonymi oczami.
Tego dnia nie udało im się porozmawiać. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, jak ciężkie życie sieroce miał ten chłopiec. Zszokowało ją, że dziecko samo gotowało sobie obiad w kuchni – i to w wieku dziesięciu lat!
Nadszedł Nowy Rok. Dzieci z radością otoczyły nauczycielkę jaskrawo kolorowymi prezentami. Kiedy Staś podszedł i wyjął prezent zawinięty w gazetę, niektórzy się roześmiali. Klara rozpakowała go i niespodziewanie wyjęła z gazety… żelazny pierścień bez kamienia i starą butelkę z perfumami na dnie. Była zażenowana prezentem od niedawno nielubianego ucznia, ale potem się opamiętała – spryskała nadgarstek perfumami i założyła pierścionek.
– Teraz pachnie Pani jak moja mama – powiedział Staś drżącym głosem.
Dzieci zamilkły, a Klara dyskretnie otarła łzę.
Z czasem chłopiec zaczął wracać do życia. Dzielił się swoimi problemami z nauczycielką, prosił o radę. Do końca roku szkolnego tak nadrobił zaległości, że był najlepszy z klasy. W kolejnych latach wygrywał olimpiady matematyczne, nie tylko w szkole, w mieście, ale i w całym kraju.
***
Kiedy Staś skończył szkołę, nigdy nie zapomniał swojej nauczycielki. Zawsze składał jej życzenia z okazji urodzin.
„Jesteś najlepszą nauczycielką na świecie!” – te szczere słowa były dla niej bezcennym prezentem.
Kiedy chłopiec otrzymał dyplom ukończenia szkoły medycznej w stolicy, Klara otrzymała list, w którym napisał: „Wśród moich nauczycieli nie było nikogo równego Tobie”.
Często do niej pisał, a teraz komunikuje się przez Internet, opowiadając, że zrobił doktorat i pracuje jako chirurg w prestiżowej klinice.
Za każdym razem pamięta, żeby napisać, jaką była dobrą osobą. Co roku, w dniu urodzin, rano Klara otrzymuje kosz kwiatów – pełny róż i orchidei.
Po jakimś czasie Staś poprosił, aby na jego ślubie zastąpiła jego zmarłą matkę. Prośba ta tak poruszyła Klarę, że nie mogła powstrzymać łez, spływały one po zaproszeniu. Z tego samego starego kartonu, który trzymała przez te wszystkie lata, wyjęła pierścionek bez kamienia i z dna buteleczki skropiła trochę perfum – oszczędzała je na specjalne okazję.
Pan młody, Staś, poczuł zapach matki. Jak dziecko ukrył twarz w jej ramionach, a ona delikatnie głaskała go po głowie. I znowu usłyszała: „Jesteś najmilszą osobą, jaką spotkałem w życiu.”
A rok później Klara znalazła się w szpitalu – to Staś ją operował. I to właśnie jego zobaczyła jako pierwszego, gdy odzyskała przytomność po operacji. Jak przez mgłę widziała, gdy pochylał się nad nią i szczerze się uśmiechał:
– Jak się miewa nasza pacjentka?
Zamiast odpowiedzi, wzięła jego rękę, bezsilnie ścisnęła i drżącym głosem wyszeptała:
– Przepraszam za wszystko. Nauczyłeś mnie, jak być dobrą…
I powiedziała mu wszystkie złe rzeczy, które o nim myślała. To było to, czego potrzebowała jej dusza.



