– Nela ma wszędzie wieczny bałagan! – mówi o synowej sześćdziesięcioletnia Pani Bianka – Wszędzie jest brudno, po całym domu porozrzucane są śmieci i rzeczy wszystkich domowników. W dodatku na podłodze znajduje się mnóstwo okruchów czy nawet plam pozostałych z jedzenia.
Bianka miała tego dnia zajmować się wnukami, Nela była w tym czasie na zebraniu w szkole najstarszej córki. Gdy sześćdziesięciolatka przyszła zaskoczył ją panujący wszędzie rozgardiasz. To nie był mały stos prania, a długotrwałe zaniedbanie.
Kobieta była tak poirytowana spędzaniem czasu w podobnych warunkach, że w końcu zabrała się do sprzątania. Poodkładała rzeczy na miejsce, pozmywała, zamiotła i umyła podłogi oraz wstawiła pranie. W trakcie tych czynności znalazła także porozrzucane papiery wśród których były między innymi rachunki za zajęcia dodatkowe dzieci. Ich miesięczne koszty sięgały niemal półtora tysiąca złotych!
Syn Bianki – Maciej i Nela mają trójkę dzieci. Najstarsza dziewczynka uczy się w drugiej klasie, pozostała dwójka wciąż chodzi do przedszkola. Nela nie pracuje, opiekuje się dziećmi.
– Pracuje zdalnie?
– Zdalnie? Nie, nie żartuj! – Bianka macha ręką – Jest gospodynią domową! Myślisz, że to może działać w ten sposób? Przy takiej ilości dzieci nie byłoby to możliwe! Planuje siedzieć w domu aż dzieci dorosną, tylko co potem?
Bianka wie, że jej syn pracuje ale nie ma pojęcia ile zarabia. Z pewnością nie były to jednak duże pieniądze bo jego firma była małym, rodzinnym przedsiębiorstwem, a on nie zajmował wysokiego stanowiska. Jednocześnie jego rodzina żyła na podejrzanie wysokim poziomie, a mieszkanie które wynajmowali należało do tych bardziej luksusowych, wyjątkowo dużych.
– Dlaczego potrzebują aż trzech pokoi i salonu? – Bianka nie rozumiała tego – Płacą duże pieniądze co miesiąc, a i tak wszyscy spędzają czas w jednym pokoju – salonie. Po co im więc takie mieszkanie? Przecież dzieci są jeszcze na tyle małe, że mogłyby mieszkać w jednym pomieszczeniu.
– Przecież dzieci są w różnym wieku i kiedy jedno się bawi, drugie musi się uczyć. Ciężko byłoby im to pogodzić.
– I co z tego? – zareagowała zła Bianka – Ja jako dziecko mieszkałam w jednym pokoju z rodzicami i siostrą aż skończyłam szesnaście lat. Dopiero wtedy rodzicom udało się kupić mieszkanie. Nikomu nic złego z tego powodu się nie stało.
Kobieta nie rozumiała dlaczego młodzi nie kupią sobie małego mieszkania zamiast ciągle płacić za wynajem tak dużego. Przecież nie nazbierają w ten sposób pieniędzy na własny, duży dom o którym często wspominali.
– Widocznie będą tak sobie szaleć przez całe życie, czekając na spadek! – wzdycha Bianka – Tylko zapominają o jednym. Ani ja, ani rodzice Neli nie mamy dużego majątku.
Po narodzinach najmłodszego dziecka Nela i Maciej wzięli dodatkowo samochód na kredyt. Uważali, że przy trójce dzieci nie dadzą sobie rady bez jakiegoś środka transportu, który pomieści ich wszystkich. Nie pomyśleli jednak, że samochód wciąga kolejne pieniądze jak odkurzacz – nie wystarczy spłacać za niego raty ale dochodzą jeszcze inne opłaty jak benzyna czy ubezpieczenie. Jedynym plusem tego wydatku był fakt, że pojazd umożliwiał całej rodzinie dojechania do miejscowości w której mieszkali dziadkowie dzieci.
– Wynajmują mieszkanie, mają kredyt na samochód, płacą też za jego utrzymanie a teraz jeszcze te zajęcia dodatkowe dla dzieci! – wykrzyknęła oburzona Bianka – Przecież tylko jedno z nich pracuje, Nela siedzi w domu! Za co oni będą żyć?
Środkowe dziecko chodzi do szkoły muzycznej i na zajęcia z gimnastyki, najmłodszy do logopedy i na basen, a najstarsza córka na zajęcia taneczne, angielski i kurs komputerowy! Przecież na to wszystko idą pieniądze, w dodatku niemałe!
– Powiedziałam do mojego syna – po co Wam te wszystkie zajęcia dodatkowe i przedszkole skoro Nela siedzi w domu? – wspomina Bianka – Za co będziecie żyć?
– I co na to syn?
– Okazało się, że nawet nie miał świadomości jakie kwoty Nela wydaje na zajęcia dodatkowe! Zdecydował, że każe z dzieci będzie chodziło maksymalnie na jedne zajęcia. Inaczej nie byliby w stanie dopiąć miesięcznego budżetu, już i tak byli mocno na minusie.
Synowa była wściekła gdy dowiedziała się o działaniach Bianki i od tamtej pory była na nią obrażona. Według niej dzieci chodziły na zajęcia dodatkowe, które szczerze je interesowały lub wręcz były zalecane przez lekarza – jak logopeda czy basen. Powiedziała, że zależało jej by jej dzieci od małego polubiły sport, który pomógłby im zapobiec wielu schorzeniom w przyszłości, a teraz jej starania zostały zaprzepaszczone.
Czy Twoim zdaniem teściowa powinna mieszać się w sprawy rodziny syna? A może właśnie w ten sposób uratowała ich przyszłość finansową?



