Pewnego mroźnego, grudniowego dnia Sabina namalowała obraz na prześcieradle znalezionym w domu. Przedstawiał on Anioła, który jej zdaniem miał spełnić wszystkie jej życzenia i zaopiekować się nią. Wieczorem dziewczyna ostrożnie złożyła obraz, zostawiła go na kuchennym stole i poszła spać.
Rano, po przebudzeniu dziewczyna od razu ubrała się i wyszła z domu. Była głodna i musiała zdobyć coś do jedzenia.
Pod sklepem gdzie stała przechodziło wielu ludzi. Rozmawiali głośno o przygotowaniach do świąt i Sylwestra. Niektórzy zatrzymywali się przy dziewczynce i oddawali jej coś z własnych zakupów. Nagle minęła ją para, bardzo żywiołowo dyskutująca na jakiś temat. Sabina chciała do nich podejść ale minęli ją, ignorując, wkraczając do sklepu.
Wydawało się, że od nich nie uda uzyskać się nic do jedzenia jednak kobieta, wychodząc później ze sklepu, natychmiast podeszła do małej Sabiny. Pytała ją co tu robi i czy przypadkiem się nie zgubiła. Dziewczyna nie była początkowo skłonna do zwierzeń ale po dłuższej chwili ujawniła swoją historię i prawdziwy powód jej obecności pod sklepem.
Kobieta spojrzała smutno na sine od zimna dłonie małej Sabiny i zapytała ją czy nie ma ochoty pójść z nią i jej partnerem do ich domu. Zaproponowała, że tam razem coś zjedzą i porozmawiają. Dziewczyna chętnie się zgodziła bo była już bardzo głodna i zmarznięta.
Dom pary Róży i Bolesława – był niezwykle przytulny, ciepły i pachnący świątecznym jedzeniem. Na środku salonu stała duża, żywa choinka. Róża od razu przystąpiła do przygotowania czegoś do jedzenia dla wszystkich, a w tym czasie Bolesław udał się do sklepu w którym kupił dziewczynce nowe ubrania. Te, które miała na sobie, nie były adekwatne do panującej na zewnątrz pogody.
Sabina była zachwycona nowym strojem i przez długi czas podziwiała się w lustrze. Wieczorem razem z Bolesławem i Różą oglądała w telewizji kreskówki, siedząc na dużej kanapie.
– Jutro wigilia. – pomyślała dziewczynka – Czas cudów więc czemu i mi miałby się jakiś nie przytrafić?
Róża zapytała Sabinę czy chciałaby z nimi zostać na święta, a ta bez wahania pokiwała głową.
– Musimy więc zapytać o zgodę Twoich rodziców. – powiedziała Róża – Z pewnością będą się martwić.
– Oni nawet nie zauważą, że mnie nie ma. – wyznała Sabina
Róża przez kilka godzin próbowała dodzwonić się do rodziców Sabiny ale w końcu postanowiła odłożyć to do jutra. Dziewczynka spędziła noc w domu pary, a rano razem z nimi udała się do kościoła oraz pomogła w przygotowaniu smakołyków na uroczystą kolację. W ciągu dnia jeszcze kilkakrotnie zjawiała się wraz z Bolesławem pod drzwiami mieszkania Sabiny jednak nikt im nie otwierał.
– Spróbujemy jeszcze jutro, może uda nam się zastać Twoich rodziców ale Ty nie możesz zostać tu sama. – zwracała się Róża do Sabiny
W ciepłym i przytulnym domu kontynuowano przygotowania do wigilijnej kolacji. Bolesław kazał Sabinie wypatrywać pierwszej gwiazdki, a gdy w końcu się ona pojawiła zasiedli do kolacji. Dziewczynka dziękowała w myślach swojemu Aniołkowi, którego namalowała wcześniej bo wierzyła, że to on spełnił jej marzenia o prawdziwych świętach.




