Dziecko płakało z głodu, a pielęgniarka poradziła by wsadzić je pod zimną wodę.

Janek to moje drugie dziecko, a jego poród to drugie cesarskie cięcie na moim koncie. Operacja poszła stosunkowo łatwo, wszyscy, łącznie z lekarzami, mieliśmy dobry humor, żartowaliśmy sobie nawet, ponieważ zbliżało się święto pracownika medycznego. Już o jedenastej pięćdziesiąt mój synek krzyczał po raz pierwszy, byłam szczęśliwa.

O dwudziestej drugiej po raz pierwszy mogłam wstać już z łóżka by zrobić pierwsze kroki, a o północy poszłam nawet, o własnych siłach, do toalety. Poradziłam sobie bez żadnej pomocy mimo, że wiedziałam, że pielęgniarki w razie czego były gotowe mi pomóc. Wolałam jednak sama spróbować, potrzebowałam tego po całym dniu leżenia w niewygodnej pozycji, w dodatku w towarzystwie wielu osób.

Rano wreszcie przywieziono do mnie mojego synka, z resztą innym kobietom na mojej sali również przyniesiono ich dzieci. To był czas karmienia. Miałam niestety niewiele pokarmu ale byłam przekonana, że na to karmienie go jeszcze wystarczy. Warto także wspomnieć, że całą noc nie mogłam zmrużyć oka, ciągle martwiłam się czy z Jankiem jest wszystko w porządku, byłam więc niesamowicie zmęczona.

Przytuliłam mojego synka i mogłam spędzić z nim trochę czasu. O jedenastej zjawił się pediatra, który obejrzał mnie i dziecko i zapewnił, że do wieczora powinnam mieć już normalnie pokarm. Byłam bardzo podekscytowana i co chwilę przykładałam Janka do piersi. Wiedziałam, że nie ma w nich zbyt wiele mleka ale było to bardzo ważne, szczególnie po cesarskim cięciu, by, dzięki obecności dziecka, pobudzić mój organizm do produkcji pokarmu.

Niestety, pokarm się nie pojawił. Ani po południu, ani wieczorem ani nawet kolejnego dnia rano. Mój syn był bardzo niespokojny i zły z głodu. Nie mogłam go uspokoić, ciągle tylko krzyczał i krzyczał. Uspokajał się na kilka sekund jedynie gdy przystawiałam go do piersi ale po chwili znów wybuchał płaczem.

Po wskazówkach pielęgniarki pediatrycznej postanowiłam rozebrać dziecko do pieluszki, ponieważ mogło mu być za gorąco. Pielęgniarka uważała, że chłopiec nie jest głodny a ma kolkę i jest mu gorąco. Kazała nawet wkładać Janka pod kran z zimną wodą, co brzmiało dla mnie absurdalnie!

Nigdy nie zapomnę tamtej nocy, mój chłopiec nieustannie krzyczał, a ja bujając go na ręce przysypiałam co chwilę. Warto zauważyć, że od trzech dni nie udało mi się zasnąć na dłużej niż godzinę ani zjeść nic porządnego, ciągle próbowałam zmusić moje ciało do produkcji mleka. W dodatku pediatra, który mówił, że powinnam mieć za moment pokarm więcej się nie pojawił więc nie wiedziałam co robić. Instynktownie czułam, że Janek jest po prostu głodny ale jednocześnie nie byłam w stanie nic zrobić by mu pomóc.

Lekarz zjawił się dopiero kolejnego dnia o godzinie jedenastej. Zbadał mnie i moje piersi, wysłał Janka na dodatkowe ważenie, a widząc moje szklące się od płaczu i zmęczone oczy zalecił mi suplementację.

Godzinę później pielęgniarki przyniosły ciepłą butelkę z mlekiem, którą mogłam nakarmić moje dziecko. Mityczna „kolka” od razu zniknęła! Janek w końcu zasnął na około cztery godziny więc i ja mogłam się zdrzemnąć. Poczułam niewyobrażalną ulgę.

Powinnam też wspomnieć, że żaden z lekarzy nie pokazał jak właściwie karmić dziecko czy zajmować się noworodkiem. A przecież nie każdy ma z tym doświadczenie! Na mojej sali leżały też kobiety, które urodziły pierwsze dziecko, martwiłam się jak sobie poradzą kiedy wrócą z pociechą do domu.

Nadal gdy przypominam sobie jak Janek płakał mam gulę w gardle. Najgorszą rzeczą dla matki jest patrzeć jak jej dziecko cierpi i nie móc nic zrobić. Nikomu tego nie życzę. Najgorzej, że byłam w szpitalu, pełnym służb medycznych, a nikt nie zrobił za wiele by mi pomógł! Byłam ze wszystkim sama! Gdzie miałam szukać pomocy w takiej sytuacji?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

siedemnaście + czternaście =

Dziecko płakało z głodu, a pielęgniarka poradziła by wsadzić je pod zimną wodę.