Dwie ciąże i dwa losy.

Zostałam przyjęta na oddział położniczy z wielowodziem. Przy przyjęciu zaprzyjaźniłam się z inną kobietą. Do szpitala przyjechała z małą torebką. Nie wiedziałam, czy przyjechała, żeby zostać, czy żeby dokonać aborcji.

Dziewczyna była w „panicznym” nastroju, zaczęłyśmy rozmawiać. Jej mąż został zwolniony w okresie pandemii, ona nie pracuje (i nigdy nie pracowała), mieszka w wynajętym mieszkaniu. To był zwykły problem, możliwy do rozwiązania, ale pesymizm młodej matki był nie do opisania.

– Nie będę w stanie żyć tylko ze świadczeń socjalnych. Mój mąż nie spieszy się z szukaniem pracy. Jeśli coś pójdzie nie tak, nie będę się wahać – zaskoczyła mnie.

Nadszedł czas obchodu. Po zebraniu danych i zbadaniu przez lekarza przydzielono nas do tej samej sali.
Weszłam do małego pokoju, a tam była kolejna inna dziewczyna, wokół której wszystko leżało chaotycznie rozrzucone: chusteczki, tabletki, ubrania. Ona sama miała łzy w oczach. Coś się stało.

– Cześć – zaczęłam wesoło.

Zamiast „cześć”, zapytała:

– Czy potrafisz haftować haftem krzyżykowym?

I te pełne nadziei oczy – było w nich coś hipnotyzującego: zarówno ból, jak i ekscytacja. Pytanie mnie nie zdziwiło, kobiety w trakcie ciąży są w stanie podejmować różne dziwne tematy. Odpowiedziałam:

– Tylko dzierganie.

Kiedy odpowiadałam, do pokoju za mną weszła kobieta w ciąży, którą poznałam przy przyjęciu. Przedstawiła się i opadła na łóżko. Wszystko robiła z takim gniewem w oczach, który mówił „dlaczego jestem w ciąży!

Powiedziała gdzieś z boku ostrzegawczym głosem:

– Dzierganie i haftowanie nie jest dozwolone dla kobiet w ciąży. Pępowina zostanie związana i tyle.

Druga dziewczyna odłożyła haft na bok, widać było, że ciężko jej siedzieć bezczynnie. Położyłam swoje torby przy łóżku i powiedziałam:

– Oczywiście, że można pracować na drutach i szyć, kto tego zabrania? A te przesądy z pępowiną to tylko głupie historyjki.

A potem wyciągnęłam przygotowaną włóczkę i szydełko, próbując sobie przypomnieć, jak się dzierga buciki. Pomyślałam wtedy – co za szczęście, trafiły mi się dwie nienormalne sąsiadki. Jedna płacze bez powodu, druga wierzy w przesądy.

Potem weszła pielęgniarka i przyniosła mnie i tej drugiej dziewczynie skierowania na różne badania. Do dziewczyny z oczami pełnymi nadziei, rzuciła:

– Lekarz czeka na Panią w gabinecie, zapraszam.

Moja współlokatorka wyszła, a ja dalej wkładałam swoje rzeczy do szafki i zadomawiałam się. Zanim zdążyłam pościelić łóżko, wróciła. Była cała we łzach, z tym samym spojrzeniem w oczach. Opowiedziała nam smutną historię.

Okazało się, że wszyscy lekarze powiedzieli jej, że nienarodzone dziecko ma poważną wadę serca i nalegali na aborcję. Najprawdopodobniej jest to wada rozwojowa nienadająca się do życia. I ona, jako zrozpaczona matka, chce zrobić wszystko, by pozostać z dzieckiem. Jutro zostanie przewieziona do innego miasta, gdzie zespół lekarzy podejmie ostateczną decyzję.

– Uznałam, że każde dziecko jest warte życia, moje tym bardziej – powiedziała nam. – Będę nalegać na potrzymanie
ciąży i urodzenie dziecka.

– Ciężko mu będzie żyć z takimi chorobami – druga dziewczyna, ta o smutnych oczach, dumnie oświadczyła.

Na co rozżalona matka, skomentowała to:

– On będzie miał mnie, razem będziemy silniejsi.

Z tymi słowami wstała i wyszła. Widocznie poszła się wypłakać. Druga dziewczyna, wyjrzała przez okno – kolejna świeżo upieczona matka była wypisywana. Wokół niej biegali krewni, a niektóre dzieci podskakiwały za balonami, którymi udekorowany był samochód.

W oczach sąsiadki nadal nie było zrozumienia. Nie rozumiała, że jej problemy są nieistotne w porównaniu z problemami sąsiadki. Pracę można było znaleźć, to była kwestia czasu. Pieniądze nie są trwałe… najpierw je masz, potem ich nie masz, ale możesz je zdobyć, jeśli chcesz. Ale jeśli nie masz zdrowia, żadna ilość pieniędzy nie pomoże.

Dwie różne ciąże i dwa różne losy. Szkoda, że nie doceniamy tego, co jest nam dane.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 − jeden =

Dwie ciąże i dwa losy.