Byliśmy małżeństwem przez mniej niż dziewięć lat. Początkowo byliśmy dla siebie wystarczający ale po około czterech latach zaczęliśmy myśleć o dziecku. Gdy urodził się Stanisław byłam szczęśliwa, jednak mój mąż nie podzielał tego entuzjazmu. W trakcie rozmów o drugim dziecku często krzyczał, że już wystarczy nam obowiązków.
Ja zaczęłam już wtedy marzyć o drugim dziecku i nie była w stanie z tego zrezygnować. Postanowiła dać mężowi wybór – albo drugie dziecko albo rozstanie. Wtedy zgodził się i niedługo potem urodził się nasz drugi syn – Seweryn. Mój mąż przyniósł mi do szpitala kwiaty. Wydawał się, mimo początkowych obaw, zadowolony, że znów został tatą.
Gdy zostałam wypisana do domu wszystko układało się w porządku, nasza rodzina wyglądała na szczęśliwą. Niedługo później jednak zauważyłam pewną zmianę – mąż coraz dłużej zostawał w pracy i zdawało mi się, że wyczuwam od niego zapach damskich perfum.
Starałam się nie zajmować sobie tym myśli w obawie przed tym, że przez stres stracę pokarm. W końcu jednak nie wytrzymałam i w czasie gdy mój mąż brał prysznic, odczytałam ostatnią wiadomość na jego telefonie.
„Tęsknię za Tobą, wpadnij dziś do mnie. Kocham Cię.”
Wiadomość na ekranie, mimo moich wcześniejszych obaw, zaskoczyła mnie. Wściekłam się i w domu wybuchła awantura. Początkowo mój mąż wszystkiemu zaprzeczał, lecz już po chwili wpadł w prawdziwy szał i zaczął mnie bić. Byłam przerażona gdy wszystko zakończyło się dla mnie złamaniem ręki. Od razu zadzwoniłam do przyjaciółki, która zabrała mnie na obdukcję i policję, by dokonać zgłoszenia.
Czas mijał, mój mąż w obawie przed więzieniem zaczął błagać mnie o wybaczenie. Chciał jeszcze jednej szansy, obiecywał zmiany. Początkowo opierałam się lecz po czasie wybaczyłam mu i wycofałam zgłoszenie. Wróciliśmy do siebie.
Przez kilka pierwszych tygodni było lepiej – mąż był częściej w domu, pomagał mi przy dzieciach i wyraźnie się starał. Niestety, nie mogło być tak pięknie. Dowiedziałam się, że dawną kochankę wymienił na jakąś nową i znów mnie zdradza.
To było już dla mnie zbyt wiele. Złożyłam papiery rozwodowe i tym razem, mimo licznych nalegań, nie dałam już się przekonać na danie jeszcze jednej szansy. Czułam ogromny niesmak.
Od tamtych zdarzeń minęło pięć lat, a ja i mój nowy mąż spodziewamy się dziecka. Ryszard jest wspaniałym mężczyzną, od razu pokochał mnie i moich chłopców.
Słyszałam plotki, że mój były mąż nie może się ustatkować, wciąż co chwila zmienia kobiety i z żadną nie zostaje na dłużej. Cieszę się, że mogłam się od niego uwolnić.
Pamiętajcie dziewczyny, jeśli raz się nie uda, nie reanimujcie na siłę swojego związku, będzie tylko gorzej.



