Kto powinien być odpowiedzialny za to, co dzieje się w szkole? Rodzice? Nauczyciele? Dyrekcja? Czy rozmawiasz ze swoim dzieckiem o tym, czym jest molestowanie i jak się przed nim chronić? Ta sytuacja pokazuje, że ucząc dzieci o właściwej reakcji na krzywdzące je zachowania możemy pomóc im uniknąć zranienia.
Chłopak nieustannie podglądał i zaczepiał swoje koleżanki z klasy. Wszystko dotarło do punktu, gdy jednej z nich rozpiął biustonosz, a ona w obronie własnej uderzyła go pięścią w twarz. Wychowawca nastolatków postanowił wezwać do szkoły rodziców. Niestety, matka dziewczyny była w tamtym momencie w pracy. Była pielęgniarką, a na czas swojej zmiany zostawiała telefon w szatni.
Kobieta odczytała wiadomość od wychowawcy dopiero godzinę po zdarzeniu i jak najszybciej postanowiła pojechać do szkoły córki. Była zdenerwowana bo z jej treści wynikało, że jej córka zaatakowała kolegę.
– Długo kazała Pani na siebie czekać. – przywitał kobietę wychowawca jej córki
W gabinecie oprócz mężczyzny znajdowali się także rodzice chłopaka oraz dwójka nastolatków.
– Bardzo mi przykro ale byłam w pracy. Przez ostatnie czterdzieści minut szyłam siedmiolatka, którego matka uderzyła w głowę wiadrem. Potem musiałam złożyć wyjaśnienia policji. – odparła kobieta
Wychowawca widocznie zawstydził się swoim powitaniem bo po tych słowach natychmiast przeszedł do sedna problemu. Okazało się, że nastolatka nie zaatakowała kolegi bez powodu, a w odwecie za jego niewłaściwe zachowanie.
– Zatem wszystko jasne! – powiedziała oburzona pielęgniarka – Moja córka po prostu się broniła przed napastowaniem!
– Bez przesady, przypadek nie był aż tak poważny, a chłopak ma teraz złamany nos. – wtrącił wychowawca
Te słowa jeszcze bardziej zdenerwował matkę nastolatki:
– Niczego Pan nie rozumie! Z tego co tu słyszę dziewczynki niejednokrotnie skarżyły się na tego chłopca, a nauczyciele nie reagowali. Nikt nie przyszedł im z pomocą, a gdy przekroczył jeszcze jedną granicę moja córka musiała się bronić skoro nie zrobili tego dorośli, których o pomoc prosiła. – mówiła matka nastolatki
Wychowawca nie przyjmował wyjaśnień kobiety i wciąż opowiadał się po stronie rannego chłopaka. Słysząc te słowa Pielęgniarka postanowiła przedstawić sytuację bardziej obrazowo proponując by wychowawca spróbował rozpiąć stanik matce chłopca, byśmy wszyscy mogli zaobserwować jej reakcję. Zapytała też jak mężczyzna by zareagował gdyby jakaś obca kobieta próbowała dotykać jego w miejscach intymnych.
Te słowa sprawiły, że w klasie zapanowała grobowa cisza, przerywana jedynie szlochem matki chłopaka i nerwowym oddechem jego ojca. Zdawało się, że do obecnych w końcu zaczęła docierać powaga sytuacji.
– Moja córka chroniła siebie i swoje ciało. Spójrzcie, ona ma metr sześćdziesiąt wzrostu podczas gdy ten chłopiec sięga niemal dwóch metrów. Naprawdę myślicie, że zrobiła mu tak dużą krzywdę? Jak można pozwolić by uczennica została zmuszona by bronić się w taki sposób? Dlaczego szkoła nie zapewniła jej ochrony. Mogą być Państwo pewni, że poinformuję o tym zajściu dyrekcję! – dodała pielęgniarka, zwracając się na koniec do chłopca – A Ty, jeśli jeszcze raz dotkniesz moją córkę, będziesz miał do czynienia ze mną. A to skończy się gorzej niż rozbitym nosem!
Kobieta spełniła obietnicę i zgłosiła sprawę dyrekcji, która była oburzona postawą wychowawcy i obiecała wyjaśnić zajście.
Nie możemy milczeć gdy naszemu dziecka dzieje się krzywda. Zawsze trzeba reagować.



