Bezduszna – prawdziwa historia współczesnego obrazu świata.

Historia, którą opowiem miała miejsce w moim rodzinnym mieście, mieszczącym się nad jedną z większych polskich rzek. W mieście żyła jedna wyróżniająca się rodzina – wyjątkowo bogaci, właściciele dużej firmy, wielu chciało dla nich pracować. Tak się złożyło, że chodziłem do szkoły i przyjaźniłem się z synem właściciela – Lucjanem. Losy rozeszły się nam gdy byliśmy już dorośli – on zaczął pracę w rodzinnej firmie, którą później odziedziczył, a ja wylądowałem na budowie.

Jakiś czas później ożenił się. Ponoć był szaleńczo zakochany w swojej partnerce – młodsza od niego o dziesięć lat, piękna, inteligentna, tak określali ją ludzi z którymi rozmawiałem. Sam miałem poznać ją dopiero nieco później.

Po kilku latach małżeństwa zdarzyła się tragedia, której nikt nie mógł przewidzieć – u Lucjana zdiagnozowano złośliwy nowotwór w zaawansowanym stadium. Dowiedziałem się o tym gdyż zaczęliśmy odnawiać kontakt z moim byłym przyjacielem, jakieś pół roku wcześniej.

W kolejnym tygodniu po otrzymaniu tej wiadomości zadzwoniłem do Lucjana, by dowiedzieć się jak mają się sprawy z jego zdrowiem. Po drugiej stronie odezwał się radosny, kobiecy głos, który poinformował mnie, że mój przyjaciel jest aktualnie w szpitalu na dziale onkologii.

Poszedłem tam by odwiedzić Lucjana. Właśnie wtedy dane mi było spotkać po raz pierwszy jego żonę. Zobaczyłem ją gdy z obojętną miną wyszła z gabinetu lekarskiego i kręcąc biodrami oraz zostawiając za sobą woń perfum skierowała się do wyjścia. Za nią z gabinetu wyszedł lekarz, trzymając w dłoni swoje okulary.

– Bezduszna. – usłyszałem jego cichy szept – Bardzo Pana przepraszam ale po prostu nie mogę zrozumieć. Nawet nie zmienił jej się wyraz twarzy gdy powiedziałem, że jej mężowi zostało kilka dni. – mówił cicho, zamyślony – Bez żadnej reakcji nadal kontynuowała rozmowę przez telefon. Bezduszna.

Po tych słowach lekarz wrócił do swojego gabinetu.

Żona mojego przyjaciela natomiast opuściła szpital i nie wróciła do niego w najbliższym czasie. Nie przekonały jej nawet słowa pielęgniarek, które mówiły, że Lucjan umiera i jego ostatnią wolą jest spotkać ukochaną żonę. Na przemian budził się i tracił przytomność, szczepcząc jej imię. Widocznie na nią czekał. Ten stan trwał jeszcze przez kilka dni aż pewnego wieczora odszedł.

Jego żona zjawiła się w szpitalu kolejnego dnia około dziesiątej tylko po to, by zabrać rzeczy męża. Z pokoju pielęgniarek wyszła za nią jedna z pracujących tam kobiet.

– Jest Pani bezduszna. – powiedziała przez zęby

– Co powiedziałaś? Jak śmiesz! Przysięgam Ci, że zostaniesz zwolniona. – odrzekła z wyższością żona Lucjana

– Niech mnie zwolnią, jest mi wszystko jedno bo już od dawna mogłabym odejść na emeryturę. – powiedziała pielęgniarka – Ja odejdę, a Ty umrzesz w tym szpitalu samotnie. Jesteś bezduszna, nikogo przy Tobie nie będzie.

Dziewczyna na te słowa odwróciła się na pięcie i wyszła ze szpitala, kręcąc biodrami i stukając obcasami w ciszy korytarza.

Kilka miesięcy później dotarły do mnie wieści, że tamta pielęgniarka faktycznie została zwolniona, a u żony Lucjana zdiagnozowano nowotwór. Widocznie rzeczywiście miała mieć szansę przekonać się jak czuł się jej były ukochany kiedy został sam…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

12 + trzynaście =

Bezduszna – prawdziwa historia współczesnego obrazu świata.