Autor: Dominika Mazurek
Ważył trzysta osiemdziesiąt dwa kilogramy. Jednym ruchem łapy mógłby złamać komuś rękę jak zapałkę.
Marysia Wójcik od trzydziestu ośmiu lat mieszkała w tym samym mieszkaniu na Bemowie, dwa piętra nad warzywniakiem
Kiedy widzicie mnie na ławce pod klatką, z termosem herbaty i reklamówką z Biedronki, myślicie pewnie
Klaudię sterylizowano, zanim jeszcze trafiła do schroniska przy Ratuszowej. Wolontariuszka mówiła to
Danuta Wrona pracuje w Domu Seniora „Pogodna Jesień" w Bydgoszczy od jedenastu lat i mówi, że najgorsza
Marta zawsze siadała na tym samym krześle, przy oknie, tam gdzie ciągnęło od nieszczelnej ramy.
Nazywam się Grzegorz Wiatrak. We wsi wszyscy mówią na mnie po prostu „Wiatrak" — od nazwiska, choć
Szpital pachniał środkiem dezynfekującym i tą owsianą papką, którą roznosiły pielęgniarki o siódmej rano
Trzymam w ręce ten list dopiero teraz, kiedy piszę te słowa, więc pozwól, że zacznę od tego, co usłyszałam
Balkon nad Popiełuszki Franek miał trzydzieści dziewięć i cztery, a ja stałam na klatce schodowej i słyszałam









