„A czy to nie było straszne wychodzić za mąż w wieku 14 lat?” – Natalka zapytała z niedowierzaniem.

– W ten sposób wyszłam za mąż za twojego dziadka – kontynuowała swoją opowieść babcia Katarzyna.

– Czy to nie było straszne wychodzić za mąż w wieku 14 lat? – babcia Katarzyna została zapytana przez swoją wnuczkę Natalkę.

– Dlaczego miałoby być straszne? – uśmiechnęła się. Od piątego roku życia wiedziałam, że twój dziadek jest moim przyszłym mężem. Teraz tak nie jest. Kiedyś rodzice wybierali parę dla swoich dzieci. Nie pytali o zgodę. Namówili nas na to, gdy byliśmy mali i zasmarkani, miałam pięć lat. Pamiętam, jak mama zabrała mnie do domu, a tam stał dziadek i kazali mu odgryźć mi ucho. Odprawiali, że tak powiem, rytuał.

– I on Cię ugryzł?

– No tak, nie rozumiałam, co się dzieje, poczułam tylko, że gryzie mnie w ucho, odwróciłam się z zaskoczenia i bólu, walnęłam go pięścią i zaczęłam płakać. Dorośli się śmiali, a mama mnie zabrała.

– Co się wtedy stało?

– Cóż, żyłam dalej, tylko we wsi dzieci nazywały mnie panną młodą. Potem dorosłam i przyszły do nas swatki.

– No dobra, mogę to zrozumieć, ale dlaczego oddali Was tak wcześnie? Pomyśl o tym, w wieku 14 lat?!

– Nie zastanawialiśmy się nad tym, uważaliśmy to za oczywiste. Nie ma w tym nic strasznego.

– Ale mimo to, stawanie się kobietą w wieku 14 lat jest jak molestowanie dziecka.

– Czy słyszałaś te wszystkie straszne historie o wczesnych małżeństwach wśród muzułmanów?! Cóż, po pierwsze, to nie jest nadużycie. To legalne małżeństwo. A mojego męża poznałam cieleśnie dopiero w wieku 15 lat.

– Więc nie staliście się mężem i żoną po zastosowaniu rytuału?

– Nie ma mowy. Moja teściowa nie pozwoliła dziadkowi zbliżyć się do mnie. Byłam tylko dzieckiem, chudym i krępym. Teraz wszyscy jesteście wysocy i długonodzy.

– Dlaczego Twoi rodzice zgodzili się na tak wczesne małżeństwo, babciu?

– Przede wszystkim było ustalone, że jak będę miała 14 lat, to mnie wezmą. Dziadek skończył wtedy 16 lat, krew była wzburzona, a po ślubie ustatkował się, a ja dorosłam, poznałam zwyczaje i charakter męża, przyzwyczaiłam się do nas, że tak powiem. I teściowa zobaczyła też, do czego zdolna była jej synowa i czego nauczyła ją matka. To proste.

– A sypialnie były oddzielne?

– No tak, dziadek w męskiej części domu, ja w damskiej, tak mieszkaliśmy.

– Ale dlaczego nie spaliście od razu?

– Moja teściowa powiedziała: „Najpierw muszę utuczyć swoją synową i dać jej siłę, aby urosła, bo inaczej jak może urodzić dziecko? Boże broń, tego by nie zniosła. Ona może umrzeć, a my będziemy musieli złożyć jej hołd. Dopóki nie skończy szesnastu lat, nie waż się do niej zbliżać, synu. Biedny dziadek, ileż on wycierpiał. Mieć żonę i nie zbliżać się do niej. Taka właśnie była teściowa”.

– Tak, babciu, nieźle Was zdyscyplinowała, wyobrażam sobie – powiedziała wnuczka.

– Była najmilszą kobietą, jaką w życiu spotkałam. Obyś spotkała taką kobietę, gdy będziesz wychodziła za mąż. Dbała o mnie, o moje przyszłe potomstwo. Zdarzały się kobiety, które rodziły w wieku 15-16 lat, ale nie zawsze z powodzeniem. Zostawały same i chore, tak jak ich dzieci. A to dodatkowe obciążenie, kto by tego chciał. Mogę więc tylko podziękować mojej teściowej. Opiekowała się nami, niby patrzyła, ale i nie patrzyła.

– Co masz na myśli?

– W lecie, przy sianokosach był grzech między Twoim dziadkiem a mną – powiedziała babcia zmieszana i zachichotała jak dziewczynka, zdradzając się – teść nieświadomie, a może celowo, wysłał nas dwoje na wieś, żebyśmy coś tam przywieźli. No to wsiedliśmy do wozu i pojechaliśmy. Doszliśmy właśnie do lasu i stało się to, co nieuniknione. Jednak potem, gdy wszystko wyszło na jaw, matka bardzo zbeształa dziadka, mówiąc, że jak on śmie, że jeszcze nie nadszedł czas. Ale nic, od tego dnia nosiła Twojego wuja, potem Twoją matkę i wszystkich innych.

– Jesteś odważną kobietą, babciu! Żeby urodzić siedmioro dzieci?! Nie mogłabym tego zrobić.

– Teraz nie możesz tego zrobić. Urodzisz jedno i dalej pójdzie łatwo. Państwo płaci pieniądze, daje urlopy. Pamiętam, że w kolektywnym gospodarstwie, podczas żniw, kobiety pracujące dostawały trzy dni wolnego, a potem wracały do pracy.

– Obowiązywały surowe obyczaje. Dzieci oddawano, by móc pracować dalej.

– To były czasy, wnuczko. Była nawet większa rozpusta niż teraz. Co za szkoda. A wszystko to z bezczynności. Twoi rodzice mieli rację, pracujesz tak ciężko w ciągu dnia, że nie masz czasu na zabawę.

– Każde pokolenie ma swój własny sposób i przeżyje życie po swojemu – podsumowała Natalka.

– Dokładnie tak, wnuczko. Chodźmy spać. Wieczór wspomnień dobiegł końca. A tak przy okazji, czy pogodziłaś się już ze swoim Rafałem?

– Skąd wiesz?

– Och, wiem – zaśmiała się babcia – takie informacje szybko się rozchodzą.

– Co o nim myślisz? – wyglądała na zaskoczoną.

– Zobaczymy, kiedy prosi Cię o rękę?

– Obiecał, że w przyszłym tygodniu przyśle swatów. Ale boję się powiedzieć o tym ojcu i matce.

– Nie bój się o nic, nie ma nikogo bliższego niż rodzice, będą cię besztać, ale z miłości. Nie martw się, jutro sama im to powiem.

– Och, babciu, dziękuję, odciążyłaś mnie.

– W porządku, rano będzie lepiej. Światła zgasły.

– Dobranoc, babciu.

– Tobie również życzę dobrej nocy! – odpowiedziała.

Wkrótce w zaciemnionej chacie zapanowała pełna westchnień cisza. Obie nie spały przez całą noc. Jedna, by grzebać w minionym życiu, a druga, by marzyć o przyszłości do białego rana.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiemnaście + jedenaście =

„A czy to nie było straszne wychodzić za mąż w wieku 14 lat?” – Natalka zapytała z niedowierzaniem.