Niektórzy ludzie mają tak wielkie serce, że trudno w to uwierzyć.
Jedną z takich osób jest niesamowity mężczyzna o imieniu Karol, który podjął specjalne zadanie: zostać przybranym ojcem dla nieuleczalnie chorych dzieci, które opuścili rodzice.
Zwykle takie dzieci trafiają do szpitala, gdzie żyją samotnie. Karol jednak daje im miłość, ciepło i radość, bardzo potrzebne w ostatnich dniach i miesiącach życia.
To nie przypadek, że Pan Karol odczuwa taką empatię wobec dzieci: w wieku 62 lat zdiagnozowano u niego raka. Jego żona zmarła, a syn jest niepełnosprawny, więc musiał iść na operację całkowicie sam. Czuł się bardzo samotnie — podobnie jak porzucone dzieci, które są regularnie kierowane do szpitala.
Teraz Pan Karol daje piękne świadectwo swoim czynem i pokazuje, że każdy potrzebuje ciepła i troski.
To człowiek o złotym sercu. Daje umierającym dzieciom poczucie bezpieczeństwa i spokoju, na które nie mogły liczyć ze strony swoich najbliższych. Gdyby na świecie było więcej takich ludzi, świat byłby o wiele piękniejszy!



