Od dawna jestem rozwiedziona, mam jednego syna. Mieszkam w trzypokojowym mieszkaniu, które kiedyś kupiliśmy z mężem. Kiedy mąż odszedł, mieszkanie zostawił mi i synowi. Teraz syn dorósł i przyprowadził synową do naszego domu. Nie miałam nic przeciwko, wręcz przeciwnie, cieszyłam się, że nie będę sama.
Moja synowa pochodzi z innego miasta. Początkowo wydawała mi się czuła i cicha, ale po kilku tygodniach synowa pokazała swój prawdziwy charakter. I nawet nie wiem, co z tym teraz zrobić.
Moja mama mieszkała na wsi, odwiedzałam ją tylko kilka razy w miesiącu. Ale teraz zachorowała i musiałam ją zabrać do siebie. Mamy mieszkanie trzypokojowe, więc miejsca powinno wystarczyć dla wszystkich.
Synowej strasznie zaczął przeszkadzać fakt, że teraz moja mama będzie z nami mieszkać. Nie wiem w jaki sposób, ale babcia jej przeszkadza. Chociaż jest schludna, pomaga w domu, dobrze gotuje.
Synowa godzinami rozmawia przez telefon ze swoją matką. Potem cały dzień jest bez nastroju, często nawet zabiera ze sobą jedzenie do pokoju, aby nie jeść razem z nami kolacji. Syn robi to samo, co ona, a mi mówi, że nie chce denerwować żony.
Nie mają dzieci, bo ona nie chce. Mówi, że na razie będą żyć dla siebie, aby nie przywiązywać się do życia codziennego. Teraz żyją na gotowym, robię w domu wszystko. Kobieta nie zajmuje się sprzątaniem, nie lubi też gotować. Jedyne, co robi to po prostu wrzuca swoje rzeczy do pralki.
Jeśli wcześniej się dogadywali, życie razem stało się po prostu nie do zniesienia. Wszyscy siedzą w domu, syn pracuje zdalnie. Myślę, że nie wytrzymam tego wszystkiego.
W Sylwestra synowa nawet nie wyszła ze swojego pokoju. Moja mama i ja byłyśmy bardzo zranione, że nie jesteśmy w tym domu w ogóle szanowane. A 1 stycznia rano synowa przy śniadaniu ogłosiła, że chce, żebym sprzedała dom mojej mamy na wsi i kupiła im osobne mieszkanie. Szczerze mówiąc, byłam oszołomiona jej bezczelnością. Nie zrobiła jeszcze nic, by móc zarządzać naszym majątkiem. Nigdy nie chciałam prosić mojego syna o pieniądze, o nic.
Powiedziałam, żeby nie liczyli na to, że sprzedam dom, a synowa odpowiedziała, że wtedy będą mieszkać z jej rodzicami.
Synowa osiągnęła swój cel. Nie życzę im nic złego, ale wiem, jak trudno będzie żyć mojemu dziecku w cudzej rodzinie. Żadnych praw, a charakter jego teściowej jest taki sam jak córki. Ale to jest jego decyzja, nie mogę nic zrobić. Chociaż serce bardzo boli, a szkoda.



