Żona wyszła z domu – znowu wyjeżdżała na delegację. Zarówno jak, jak i nasza córka pożegnaliśmy się z żoną, ale dla mnie było coś dziwnego. Bardzo zaskoczyło mnie jej zachowanie – Aśka była jakaś nerwowa, nie w sosie, ale na początku nie myślałem o tym w kategoriach czegoś niepokojącego. Nie miałem zresztą czasu, ponieważ z córką także musieliśmy się zacząć pakować, gdyż kolejnego dnia wybieraliśmy się do mojej mamy na wakacje. Dopiero później dotarło do mnie, że żona zachowywała się kompletnie jak nie ona i ewidentnie coś przede mną ukrywała. Wiedziałem, że na pewno musi coś przede mną ukrywać.
U mamy jednak znowu zapomniałem o wszystkim – byłem na urlopie i chciałem odpocząć od problemów. Kilka razy próbowałem się dodzwonić do Aśki, ale nie odbierała, tylko odpisywała wieczorami, że jest bardzo zajęta i nie może rozmawiać w ciągu dnia, a wieczorami nie ma już siły. W ciągu kolejnych dni wyjazdu służbowego żony sytuacja się powtórzyła. Starałem się jednak spędzać czas z rodziną i miałem nadzieję, że sprawa niebawem się wyjaśni.
Mąż chciał wrócić do mnie oraz do dzieci nie z miłości, a po prostu dla pieniędzy
Pewnego dnia nagle zadzwoniła do mnie teściowa, która pod moją nieobecność miała przychodzić i podlewać kwiaty. Przerażona powiedziała, że nasze mieszkanie zostało okradzione, a wszystkie rzeczy Aśki zniknęły.
– Nie, nikt nas nie okradł, spokojnie. Pojechała w delegację, zabrała dużo rzeczy ze sobą, pewnie były jej niezbędne, ale spokojnie, wróci – uspokajałem chyba bardziej siebie niż teściową, choć już mniej więcej domyślałem się, co się stało.
Kilka godzin później Aśka do mnie zadzwoniła. Przyznała, że nie może już udawać, że wszystko jest dobrze. Powiedziała, że odchodzi, córka może zostać ze mną, a ona będzie nam pomagać finansowo. Byłem w szoku, to był cios prosto w serce. Tak, między nami trochę się nie układało, nie było między nami jednak aż tak źle, aby skończyło się to w ten sposób. Nagle cała radość z wakacji zniknęła i tylko jeszcze moja córka cieszyła się z tego beztroskiego czasu, ponieważ jeszcze nic nie chciałem jej mówić. Jak mam wytłumaczyć tak małemu dziecku, że mama już nie będzie czytała mu bajek do snu?

