Zacząłem pracować dla ojca żony i bardzo żałuję, że się na to zdecydowałem. Teraz w ogóle nie mam już życia

Zacząłem pracować dla ojca żony i bardzo żałuję, że się na to zdecydowałem. Teraz w ogóle nie mam już życia

Zanim poznałem moją przyszłą żonę, pracowałem w małej firmie telekomunikacyjnej. Zajmowałem się tam głównie podłączaniem światłowodów do mieszkań, domów oraz firm. To była moja pierwsza praca, którą podjąłem po ukończeniu liceum. Praca była fajna i bardzo mi się podobała – płacili mi naprawdę dobrze, a codziennie w miejscu pracy mieliśmy wydawany obiad dla pracowników. W dodatku szefowie byli normalni i nie przyczepiali się o byle głupotę.

Później poznałem Annę i już kiedy na początku się spotykaliśmy ja czułem, że to zmierza ku ślubowi. Tak też się stało – wzięliśmy ślub, wyprawiliśmy wesele. Nawet cieszyłem się z tego wszystkiego, bo Ania to naprawdę anioł, a nie dziewczyna.

Tuż przed ślubem teść zabrał mnie na poważną rozmowę. 15 minut gadał i chyba próbował mi jednocześnie wyprać mózg. Ojciec Anny zajmuje się sprzedażą opon samochodowych i zaoferował mi w swojej firmie pracę na stanowisku „asystenta” dyrektora. Cudzysłów pojawia się tutaj nieprzypadkowo, co zaraz wytłumaczę. W każdym razie była to oferta nie do odrzucenia, bo teść by się po prostu na mnie wściekł.

Kiedy dziecko przyszło na świat, mąż nagle ode mnie odszedł…

W pracy cały dzień jestem pod opieką teścia, chociaż tutaj bardziej pasuje słowo „kontrola”. Tesć kontroluje mnie i zadaje jakieś głupie zadania do zrealizowania typu: „idź do sklepu i kup mi drobno zmieloną kawę Arabica, najlepiej indonezyjską” lub „w poniedziałek idę na poważne spotkanie, więc naucz się robić na węzeł Cap de Formentor na krawacie”. Siedziałem jak idiota przez cały piątek i uczyłem się robić Cap de Formentor. Ciągle dostaję od teścia takie właśnie zadania. Czy to nie bzdury? Czego się spodziewałem po tej pracy?

Oprócz tego reszta współpracowników nie chce nawet ze mną rozmawiać, bo wiedzą, że jestem zięciem ich szefa. Pewnie myślą, że będę mu donosił. Aż się boję myśleć, co o mnie mówią za moimi plecami… W każdym razie przez miesiąc pracy nie udało mi się z nikim nawet porozmawiać, bo wszyscy uciekali na mój widok.

Ostatnio teść powiedział, że pensję wyśle mojej żonie, bo ja jeszcze ją przetracę. Oczywiście powiedział to przy innych pracownikach, przez co już do końca pogrążył mnie w ich oczach.

Nie powiem, fajna robota – pracuję w takich warunkach i jeszcze nie zobaczę pieniędzy na oczy.

Tylko żona się z tego cieszy… Ja jednak chcę stąd jak najszybciej uciec i wysyłam setki CV wszędzie, gdzie się tylko da, ale na razie bez żadnego odzewu. Lepiej jednak od teściów trzymać się z daleka, a na pewno razem z nimi nie pracować, bo nic dobrego z tego nie wynika.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × 4 =

Zacząłem pracować dla ojca żony i bardzo żałuję, że się na to zdecydowałem. Teraz w ogóle nie mam już życia