Moja historia jest bardzo banalna i dotyczy zdrady mojego męża.
Mam 44 lata, a z mężem byliśmy w małżeństwie przez 23 lata. Starałam się być dobrą żoną i robiłam tak, jak nauczyła mnie mama, aby w domu zawsze było pyszne jedzenie, czysto i schludnie. Jego rzeczy zawsze były starannie poukładane w szafie i każdego ranka do pracy zakładał świeżą koszulę. Mógł wychodzić z kolegami kiedy chciał, starałam się dawać mu swobodę i wsparcie. Kiedy miał problemy w pracy, a potem ją stracił i przez 3 lata niczego nie mógł znaleźć, to ja utrzymywałam rodzinę sama.
Nagle, kilka tygodni temu, zupełnie przez przypadek zobaczyłam, jak jakaś dziewczyna wsiadała do jego samochodu. Właśnie jechałam z córką na zakupy naszym drugim samochodem. To jasne, że pojechałam za nimi. Nie musiałam ich długo śledzić, bo zatrzymali się dwie ulice dalej pod jednym z hoteli. Mąż wyszedł, podał jej rękę, a potem weszli do hotelu.
Po tym, jak żona przypadkiem wpadła na mieście na swoją dawną miłość, złożyła pozew o rozwód
Siedziałam około 15 minut w oszołomieniu próbując znaleźć wyjaśnienie tej sytuacji i jakoś usprawiedliwić męża, choć wszystko było oczywiste. Potem moja 16-letnia córka, którą uważałam za moją prawdziwą przyjaciółkę, nagle wyjawiła, że jej ojciec już od dawna romansuje z tą kobietą! Okazuje się, że Ela od trzech lat wiedziała o przygodach ojca, ale nie chciała mnie denerwować i smucić taką wiadomością. Powiedziała za to o tym mojej mamie, która także milczała i nie zająknęła się o tym nawet słowem.
Nie mogłam więc o tym wszystkim rozmawiać ani z córką, ani z mamą, które mnie poniekąd zdradziły. Poszłam do mojej najlepszej przyjaciółki wygadać się i miałam nadzieję, że będzie mnie wspierać, bo tak było zawsze. Czekał na mnie jednak kolejny cios: pewnie już się domyślacie, że moja przyjaciółka też milczała, żeby mnie nie skrzywdzić. Co więcej przyznała, że prawie wszyscy nasi znajomi są świadomi sytuacji, a mój mąż od dawna się przed nimi z tym nie ukrywał i niejednokrotnie pojawiał się w towarzystwie swojej kochanki.
Tak po prostu w ciągu kilku godzin straciłam wszystkich – mamę, córkę, najbliższą przyjaciółkę i wszystkich znajomych.
Nawet nie proszę o radę, po prostu chcę się wyżalić i wygadać, bo nie mam komu…

