W ubiegłym roku wraz z żoną świętowaliśmy srebrną rocznicę ślubu. Obchodziliśmy ją z rozmachem, naprawdę uroczyście i pięknie w jednej z restauracji. Zaprosiliśmy na ten dzień bliskich i przyjaciół, którzy powiedzieli nam wiele dobrych i miłych słów. Wydawało mi się, że wszyscy są z nami szczerzy i naprawdę życzą nam tylko tego, co dobre. Moja żona Hania w trakcie wznoszenia toastów mówiła, jak bardzo mnie kocha i jak ogromnie jest szczęśliwa z tego, że to właśnie ze mną przeżyła ćwierć wieku.
Sześć miesięcy po tej cudownej uroczystości moja żona diametralnie się zmieniła. Hania coraz częście była jakaś zamyślona, zaczęła rzadziej ze mną rozmawiać, a jakakolwiek intymność między mną a nią zupełnie ustała. Wiosną powiedziała, że chce odwiedzić siostrę, która mieszkała w sąsiednim województwie. Nie miałem nic przeciwko, a nawet pomyślałem, że mojej żonie dobrze zrobi zmiana otoczenia. Nie podejrzewałem jednak, jak bardzo to wszystko zmieni.
Po świętach Wielkanocnych, które Hania rzekomo spędziła ze swoją siostrą, żona zadzwoniła do mnie i powiedziała, że zostanie u niej jeszcze trochę. Nie do końca mi się to spodobało, bo stęskniłem się już za żoną, która w trakcie naszego małżeństwa jeszcze nigdy nie wyjeżdżała na tak długo.
Mój o 15 lat starszy maż powiedział po porodzie, że nie dorósł jeszcze do bycia ojcem i nas porzucił
Kiedy żona w końcu wróciła do domu, nie owijała w bawełnę i przyznała, że spędziła ten cały czas z dawnym kolegą z klasy, w którym kiedyś była zakochana po uszy. Trafiła na niego przypadkiem, wpadli na siebie w mieście i od tego czasu wznowili kontakt. Ten facet od dawna mieszka w innym kraju i naturalnie jego poziom życia jest wyższy od naszego, ma więcej pieniędzy i być może to zadecydowało o tym, że Hania po prostu straciła dla niego głowę.
Przez około tydzień po powrocie Hanna przebywała w naszym wspólnym mieszkaniu, ale później obwieściła mi, że musimy się rozwieść, bo tak będzie lepiej dla nas obojga. Nie wiem dla kogo lepiej, pewnie dla niej i jej fagasa, który naobiecywał jej już zagraniczne wycieczki i drogie prezenty. Ja jestem w szoku, wspominam jej płonne słowa o miłości, które mówiła mi w trakcie naszej rocznicy, a które teraz dla niej już nic nie znaczą.
Jak mogła tak z dnia na dzień przekreślić te wszystkie lata, które razem przeżyliśmy. Jak mogła zapomnieć wszystkie nasze wspólne radości i smutki, nie pamiętać o tym, jak wychowywaliśmy nasze dzieci, staraliśmy się dawać im przykład swoją relacją a teraz, kiedy dzieci mają już własne rodziny, mojej żonie przypomniała się nagle dawna, szkolna miłość i dla niej ot tak mnie porzuciła.
Przez jakiś czas po odejściu żony wciąż żywiłem nadzieję, że wróci, ale po otrzymaniu rozwodowego pozwu zdałem sobie sprawę, że to, co się dzieje, to rzeczywistość i muszę się do tego przyzwyczaić.
Dzieci cały czas próbują wpłynąć na Hanię i przekonać ją, żeby wycofała pozew o rozwód. Z jednej strony jestem im za to bardzo wdzięczny, a z drugiej rozumiem, że to małżeństwo rozpadło się całkowicie i nieodwołalnie, nawet gdyby zgodziła się wrócić, to nic nie byłoby tak jak dawniej. Moja własna żona stała mi się po prostu obca.



