Między mną i moim byłym mężem jest bardzo duża różnica wieku, bo dokładnie pięttnaście lat. Niemniej jednak pobraliśmy się z miłości i dużo rzeczy nas połączyło – wspólne zainteresowania i hobby tylko wzmocniły nasze uczucia i myślałam, że tak już będzie na zawsze. O dzieciach nawet nie rozmawialiśmy wcześniej, bo sprawa była oczywista – oboje chcieliśmy je mieć. Kilka miesięcy po ślubie zaszłam w ciążę i zaczęliśmy niecierpliwie czekać na przyjście na świat naszego dziecka.
Kiedy pojawiła się nasza mała Antosia na początku wszystko było cudownie. Byliśmy w euforii, chociaż oczywiście były też trudności i nasza córeczka nie pozwalała nam spać w nocy, przez co często w dzień chodziliśmy po prostu jak zombie. Mimo wszystko Krzysztof nie narzekał i też wstawał w nocy do małej, ogólnie mi bardzo pomagał, więc byłam z niego dumna i szczęśliwa, że mam takiego męża.
I tak, gdy sytuacja stopniowo zaczęła się stabilizować, mogliśmy w nocy przespać więcej niż godzinę, mój mąż postanowił zaskoczyć mnie czymś okropnym. Przy obiedzie powiedział mi, że się przeliczył i jednak nie jest gotowy na bycie ojcem, dlatego odchodzi. Poprosił, abym nie chowała do niego urazy. Zapytałam, czy to oznacza rozwód, a on powiedział, że tak, a potem tylko jeszcze mnie poprosił o to, abym nie ubiegała się o alimenty.
Urodziła pięcioro dzieci, ale na starość nie ma jej nawet kto podać szklanki wody
Musiałam więc radzić sobie sama i szczęście w tym nieszczęściu było takie, że Antosia była nieco spokojniejsza, więc mogłam też coś porobić w domu. Z czasem wróciłam do pracy na pół etatu – projektuję wnętrza, więc mogę to robić z domu. Krzysztof od tamtego czasu nie interesował się ani dzieckiem, ani mną, nawet nie złożył mi życzeń urodzinowych. Dopiero rok po odejściu nagle zjawił się skruszony. Stwierdził, że przemyślał wszystko i zdał sobie sprawę, że chce wrócić do rodziny. Chyba nadal kochałam tego nieodpowiedzialnego faceta, bo bez większej chwili namysłu zgodziłam się na to, by wrócił.
Wszystko to z jego strony było jednak obłudą. Mój mąż po prostu zmęczył się samotnością, na froncie osobistym mu się nie układało, dlatego postanowił do mnie wrócić. Gdy to wyszło na jaw powiedziałam mu, żeby nas porzucił, ale tym razem na dobre. Chcę spokoju dla mnie i dla córki oraz nie chcę się bać tego, że mąż znowu nas zostawi, a potem może znowu znudzony wróci.
I tak tata Antosi opuścił nas po raz drugi. Czasami przychodzi porozmawiać z córką i nie wtrącam się w to, ale planuję przeprowadzkę do innego miasta, żeby córka nie przyswoiła sobie zasad życia ojca, a przynajmniej chcę, żeby Antosia wyrosła na odpowiedzialną kobietę, a nie taką jak jej tatuś.



