Mam 28 lat, jestem po ślubie i mam pięcioletnią córkę. Wreszcie jestem zadowolona ze swojego życia – pracuję, moje dziecko chodzi aktualnie do przedszkola. Po trudnym porodzie i niestabilnej sytuacji finansowej na początku naszego wspólnego życia z mężem, w końcu stanęliśmy na nogi. Nasza córka podrosła i było nam łatwiej się nią zajmować. Moi rodzice też bardzo pomagali, bo często zabierali ją na weekendy, dzięki czemu z mężem mogliśmy gdzieś pojechać, aby odpocząć czy zjeść spokojnie posiłek w restauracji. Wcześniej mogliśmy tylko o tym pomarzyć i gdyby wtedy ktoś mi powiedział, że będę miała takie życie, to bym po prostu bym w to nie uwierzyła.
Ale nasi rodzice, zwłaszcza moi, nie dają mi spokoju i napierają na kolejne dziecko. Powtarzają, że jeśli zdecydujemy się na kolejne dziecko, to nasza córka nie będzie samotna i nie wyrośnie na egoistkę. Wcześniej zdecydowaliśmy z mężem, że chcemy mieć tylko jedno dziecko, ale ostatnio zaczęłam zauważać, że czasami przytakuje rodzicom kiedy mówią, że koniecznie musimy mieć drugie dziecko. Jestem temu kategorycznie przeciwna i wiem, że nigdy się na to nie zgodzę, ale obawiam się, że może to doprowadzić do kłótni w naszej rodzinie.
Wielokrotnie upominałam moich rodziców, żeby się nie wtrącali w nasze sprawy, ale oni i tak robili i gadali swoje. Nie chcę już tonąć w pieluchach, raz mi wystarczy.
Córka mojego partnera poniża mnie, a on na to pozwala! Odejść, czy wyrzucić smarkulę do jej matki?
Dobija mnie ich argument, że im więcej dzieci w rodzinie, tym jest ona silniejsza. Tak, mąż będzie bardzo szczęśliwy, kiedy wróci do domu i zastanie mnie zmęczoną i niezadowoloną w zaniedbanym mieszkaniu i w starych łachmanach. Za to wśród gromady małych, zawsze wrzeszczących dzieciaków. Właśnie osiągnęliśmy dobrobyt materialny, zaczęliśmy regularnie jeździć na wakacje, a teraz trzeba by to wszystko zmienić ze względu na kolejne dziecko? Jaki jest sens znowu zmieniania tak swojego życia?
Dlaczego wszyscy tak chętnie udzielają rad innym decydując, że powinni postępować tak, jak oni? Nawet jeśli są to rodzice. Żyli tak, jak chcieli, nie słuchając nikogo, ale z jakiegoś powodu uważają, że my mamy ich słuchać. Poza tym duża rodzina nie jest gwarancją szczęścia. Doskonale pamiętam, jak moja babcia (matka mojej mamy) była oburzona i powiedziała mojej mamie, gdy dowiedziała się, że jest ponownie w ciąży: „Po co tyle rodzisz tych dzieci?”. Miałam wtedy 11 lat i przez większość czasu pomagałam mamie, byłam nianią dla mojego rodzeństwa. Kiedy jej ostatnio o tym powiedziałam, poczuła się urażona, ale taka jest prawda, a ja nie chcę takiego losu dla moich dzieci.
