Na sali na oddziale położniczym była nas czwórka. Jedna z nas była bardzo młoda, bo dopiero co skończyła osiemnaście lat. Renata wyszła za mąż jeszcze ucząc się w liceum, a ojcem jej dziecka był starszy od niej facet, który był bogaty i bardzo wpływowy.
W jej przypadku niestety sprawdziły się stereotypy o złych teściowych. Matka jej męża wciąż jej dokuczała i mówiła, że wyszła za mąż za jej syna tylko dla pieniędzy. Teściowa nieustannie robiła wszystko, aby skompromitować Renatę w oczach jej męża i jemu także powtarzała, że jest z nim na pewno tylko i wyłącznie dla pieniędzy. Oskarżenia i przypuszczenia teściowej były bezpodstawne, ale jak wiadomo, każda kropla drąży skałę, przez co ostatnie miesiące ciąży Renaty były pełne napięcia. Jej mąż od czasu do czasu podnosił temat badań DNA mówiąc, że współczesna medycyna dokładnie potrafi określić jeszcze przed porodem ojcostwo. Renata odpowiadała, że nie ma takiej potrzeby, by robić badania, ponieważ jest pewna tego, że to on jest ojcem ich maluszka, ale jak widać podszepty teściowej wzbudzały w mężczyźnie coraz więcej podejrzeń.
I tak Renata urodziła cudowną dziewczynkę. Poród przebiegł bez komplikacji mimo, że dziewczyna była po prostu wyczerpana i przyjechała na salę na wózku, nie mogąc stanąć na nogi. Mimo tego była uśmiechnięta i w dobrym nastroju.
Czy da się zbudować normalną relację z kobietą, która ma już dzieci?
Kilka godzin później rozpoczęła ożywioną korespondencję z mężem. Córka była już na oddziale, a Renata zaczęła jej robić zdjęcia. Radziliśmy jej, żeby nie była nadgorliwa, bo przy każdym błysku telefonu mała wzdrygała się lekko – najwyraźniej wcale jej się to nie podobało.
Po „sesji zdjęciowej” fotografie zostały przesłane jej mężowi. Dziesięć minut później, otrzymawszy odpowiedź, Renata wybuchła płaczem. Usiadłam na jej łóżku i zapytałam, co się stało. Zamiast odpowiedzieć, podała mi telefon. Na ekranie widać było wiadomość od jej męża: „Mama powiedziała, że moja córka nie jest podobna ani do mnie, ani do nikogo z naszych bliskich. Zrobimy badanie DNA, a dopóki nie otrzymam wyników, nie chcę Cię widzieć”.
Naturalnie otrzymanie takiej wiadomości jest bolesne, a tym bardziej to cios poniżej pasa dla kobiety, która dopiero co urodziła i nie jest w pełni sił.
Renata długo nie mogła się uspokoić i pomiędzy szlochami powtarzała to samo:
– Zrobię ten cholerny test i wezmę rozwód!
Niezależnie od tego, jak próbowałyśmy ją przekonać, aby nie podejmowała pochopnych kroków, młoda matka nie ustępowała. Obawiam się, że wysiłki jej teściowej nie poszły na marne i skończyły się sukcesem. Renata, mimo ogromnego roztrzęsienia, była zdeterminowana. Nie wiem dlaczego jej mąż jest pod takim wpływem swojej matki. Nawet po tym, jak został ojcem nie potrafił zachować się jak prawdziwy mężczyzna i wstawić się za swoją żoną.
