Chcę opowiedzieć Wam moją historię.
Często słyszę, że mężczyźni żenią się z z rozwódkami, które mają już dzieci z poprzednich związków czy małżeństw. Większość osób takich facetów nazywa ” jeleniami” i, no cóż, najwidoczniej też jestem jednym z tych jeleni, ponieważ 4 lata temu poślubiłem kobietę kilka lat starszą ode mnie i w dodatku mającą córeczkę z pierwszego małżeństwa.
Zacznę jednak od początku. Tuż po szkole poszedłem na studia i jeszcze w ich trakcie zacząłem pracować zawodowo. Moja profesja wiązała się z długotrwałymi wyjazdami na północ Polski. Mieszkaliśmy z kolegami z pracy w jednym domu przez około półtorej roku przy jednym z większych projektów i nawet rzadko kiedy zjeżdżaliśmy do miejscowości, w których mieszkaliśmy. W sumie przepracowałem tak jakieś 6 lat.
Kiedy wraz z kolegami świętowaliśmy moje trzydzieste urodziny, ogarnął mnie jakiś taki ogromny smutek, który nawet do tej pory ciężko jest mi opisać. Mogłoby się wydawać, że nie miałem powodów do narzekania – fajne, ciekawe życie, spore zarobki, ale nie miałem własnej rodziny. Byłem zmęczony wiecznymi delegacjami i wyłącznie męskim towarzystwem.
Po zakończeniu projektu napisałem wypowiedzenie, a potem szybko znalazłem inną pracę. Robiłem podobne rzeczy, co w poprzednim miejscu zatrudnienia, ale nie musiałem nigdzie wyjeżdżać.
Historia bezczelnego staruszka w pociągu
W tym też czasie dla zabawy zainstalowałem aplikację randkowe, ponieważ miałem wrażenie, że w męskim towarzystwie całkowicie zdziczałem. Jednak już po pierwszym spotkaniu z osobą, z którą mnie sparowało odinstalowałem ją, ponieważ zdałem sobie sprawę z tego, że nie znajdę tam żadnej normalnej kobiety. To nie była randka, ale swego rodzaju cyrk z niekończącą się listą życzeń i żądań wobec mnie. Hola hola, znaliśmy się wtedy niecałą godzinę! Kiedy zaczęła mieć pretensje, że nie podjechałem pod nią samochodem i nie przywiozłem na miejsce spotkania, miałem już dość. Poza tym ja nawet nie mam samochodu! Ostatnim pojazdem, którym jeździłem, był samochód terenowy i traktor. Pożegnałem się w połowie randki, zapłaciłem rachunek i odinstalowałem aplikację.
Na szczęście udało mi się spotkać piękną kobietę całkowicie przypadkiem. Wieczorem w okolicy mojego bloku zaatakował ją jakiś pies, a ja ją obroniłem. Odprowadziłem ją po wszystkim pod jej klatkę i nie mogłem powstrzymać się przed wzięciem od niej numeru telefonu. Kilka dni później poszliśmy do teatru. Po teatrze wypiliśmy kawę i zjedliśmy ciasto w kawiarni. Już na wstępie przyznała się do tego, że ma małe dziecko. Powiedziała to, bo chciała być uczciwa i nie chciała, aby coś potem mnie zaskoczyło. Później poznałem jej córeczkę. To miła i dociekliwa dziewczyna o pięknych oczach. Już po kilku miesiącach zdałem sobie sprawę, że nie mogę bez nich żyć. Zaproponowałem, abyśmy zamieszkali razem i zobaczyli, czy będziemy się dogadywać. Ukochana zgodziła się, a nasza relacja rozwijała się w dobrym kierunku. Postanowiłem więc nie czekać i oświadczyłem się jej. Teraz jestem ogromnie szczęśliwy i jeśli jestem jeleniem, to chociaż szczęśliwym jeleniem.

