Historia bezczelnego staruszka w pociągu

Historia bezczelnego staruszka w pociągu

Mój powrót od rodziców, u których spędziłam prawie całe wakacje, nie był zbyt przyjemny. Wsiadłam do pociągu w nocy, a współpasażerowie w przedziale już spali. Po namyśle uznałam, że nie będę zawracać sobie głowy moją dużą walizką i po prostu przysunęłam ją bliżej okna, a potem wdrapałam się na swoje miejsce. Miaiłam miejsce na górnej kuszetce w wagonie sypialnianym.

Rano obudziło mnie narzekanie i głos pełen niezadowolenia, który dobiegał z dołu. Przywitałam się ze współpasażerami i przeprosiłam za walizkę, ale patrząc na ich niezadowolone miny zdałam sobie sprawę, że dalsza podróż będzie dosyć nieprzyjemna i do tego stresująca.

Poszłam do toalety, a kiedy z niej wróciłam, próbowałam włożyć walizkę na górną półkę przy kuszetce, ale nie zmieściła się i musiałam ją odłożyć na pierwotne miejsce, oczywiście ku ogólnemu niezadowoleniu sąsiadów. Przeprosiłam ponownie, ale wyglądało na to, że moje przeprosiny tylko podsyciły niezadowolenie moich współtowarzyszy podróży, którymi były dwie starsze kobiety i jeden starszy mężczyzna.

Dziecko sąsiada wkrótce zniszczy życie wszystkich mieszkańców naszego domu!

Z ich rozmowy wynikało, że staruszek wracał z sanatorium, gdzie według jego własnych opowieści wspaniale wypoczął i nabrał sił. Ten mężczyzna był najbardziej oburzony moją leżącą na podłodze walizką, który najpierw werbalnie wyraził swoje niezadowolenie, a potem postanowił zacząć działać:

– Teraz wezmę tę walizkę i wyrzucę ją z przedziału! Po co ciągnąć ze sobą takie ogromne bagaże? Przez Twoją walizkę nawet się nie da swobodnie poruszać.

Musiałam więc zmienić swój przepraszający ton na taki bardziej pewny siebie. Ostrzegłam staruszka, że ​​będzie miał duże kłopoty, jeśli dotknie mojej walizki.

Usłyszawszy ode mnie zupełnie inne słowa w mocno pewnym siebie tonie, staruszek z jakiegoś powodu natychmiast się uspokoił i potem jedynie wymamrotał pod nosem coś niezrozumiałego. Kobiety w większości milczały, ale kiwały głowami ze zrozumieniem i współczuciem, wyrażając wsparcie dla staruszka. Były w szoku, że śmiałam się w ogóle postawić.

Tak, są tacy nieprzyjemni towarzysze podróży, którzy absolutnie nie chcą stawić się w sytuacji innych i ich zrozumieć. Mam nadzieję, że następnym razem znajdą się inni, którzy będą bardziej wyrozumiali wobec mojej walizki i mnie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewięć + osiem =

Historia bezczelnego staruszka w pociągu