Nie należę do tych kobiet, które uważają, że ich dzieci są idealne. Doskonale zdaję sobie sprawę z wad mojego syna, dlatego doskonale wiem, jakiej kobiety potrzebuje. Przez długi czas Bogdan nie mógł znaleźć kobiety, która by mu odpowiadała, a ma już prawie trzydzieści lat. Jednak miesiąc temu Bogdan oznajmił, że zakochał się w pewnej dziewczynie. Pomimo tego, że niedawno się poznali, myśli nawet o oświadczeniu się jej. Potraktowałam tę sprawę poważnie i uznałam, że moja przyszła synowa musi być uczciwą i szczerą kobietą, dlatego postanowiłam sprawdzić jej intencje.
Faktem jest, że mój mąż ma dochodowy biznes i żyje nam się całkiem dobrze. Bałam się, że dziewczyny będą mieszać w głowie mojego syna i manipulować jego uczuciami, aby wkraść się do bogatej rodziny. Poprosiłam Bogdana, żeby zaprosił Weronikę do naszego domu, na wsi. Tam matka zostawiła mi mały, stary domek i ogródek warzywny. Chciałam, zobaczyć reakcję dziewczyny, kiedy okaże się, że Bogdan, wcale nie jest majętny.
Kiedy Weronika zobaczyła dom i ogród, nie była zachwycona. Przy obiedzie powiedziała mi: „Jestem ze wsi, zawsze marzyłam o przeprowadzce do miasta, więc przyjechałam do stolicy”.
– Jakie masz plany na przyszłość? – Postanowiłam zapytać bez ogródek. Dziewczyna wzruszyła niejasno ramionami.
– Małżeństwo, rodzina…
Wyglądało na to, że przeniosła się do stolicy, żeby znaleźć pana młodego z pieniędzmi.
– Boguś mówił, że mają państwo jakiś interes w mieście, więc myślałam, że tam mieszkacie… – powiedziała Weronika.
– Pewnie miał na myśli nasz ogród. Czasami sprzedajemy stamtąd warzywa na targu. – Odpowiedziałam.
Tego dnia miło nam się rozmawiało, ale tydzień później Weronika rzuciła mojego syna. W końcu powiedziała, że nie widzi wspólnej przyszłości, a ja myślę, że jej czyn był bezpośrednim dowodem jej nieszczerych zamiarów.



