Z mężem jestem 8 lat po ślubie, ale razem jesteśmy już 11 lat. Nie mamy żadnych problemów finansowych, żyjemy ciesząc się życiem. Oboje też pracujemy, bo nie mamy dzieci i póki co żadnych nie planujemy. Niestety, nasi rodzice ciągle o tym przypominają i wypominają nam brak dziecka. Kiedy tylko się spotkamy, nawet na kawę, to oczywiście wszyscy zaczynają zadawać pytania, kiedy zdecydujemy się na dziecko, a czasami robią nawet coś gorszego – podchodzą, dotykają mojego brzucha, a potem płaczą. To wszystko co robią jest dla mnie bardzo nieprzyjemne.
Kiedy tylko mam jakieś wahania nastroju teściowa już stwierdza, że na pewno jestem w ciąży i zaleca mi udać się do lekarza, aby to sprawdzić. kiedy tłumaczę jej, że nie ma takiej potrzeby, wścieka się, bo nie lubi, kiedy jej się w czymkolwiek sprzeciwiam.
Oboje z mężem jesteśmy zdrowi i gdybyśmy tylko zdecydowali się na ciążę, myślę, że zaszłabym w nią bez większego problemu. My jednak chcemy póki co pokorzystać z życia, przy okazji odłożyć jakieś pieniądze, aby potem, kiedy już będzie dziecko, niczego mu nie brakowało. Nasi rodzice jednak kompletnie tego nie rozumieją i żądają urodzenia im wnuków. Z mężem na pewno im je kiedyś damy, ale nie czujemy, aby teraz była na to jeszcze pora.
Niedawno były urodziny mojego teścia, więc jak zwykle zebraliśmy się całą rodziną na obiedzie. Po zakończonej imprezie chciałam pomóc im w sprzątaniu i wtedy teściowa zaczęła opowiadać mi o swoich problemach zdrowotnych: „Boję się kochana, że nie dożyję tego, jak zdecydujecie się na wnuki. Ile jeszcze trzeba będzie czekać i w ogóle dlaczego tak zwlekacie?”.
Znowu zaczęłam jej wyjaśniać, że kiedy będziemy gotowi, to na pewno zdecydujemy się na dziecko i nie podoba nam się to, że ciągle jesteśmy tak naciskani. Poprosiłam ją także, aby nie wtrącała się w nasze sprawy, ale wtedy teściowa zaczęła mnie szantażować.
– Jeśli nie urodzisz dziecka, to oddam mieszkanie Indze. Ona niedługo urodzi dziecko, więc zostanę babcią.
Inga to przybrana siostra mojego męża, córka drugiego męża teściowej. Nie powinnam mieć w ogóle praw do tego mieszkania, bo biologiczny ojciec mojego męża przed śmiercią mówił teściowej, że to mieszkanie powinno trafić do jego syna, nie do kogo innego.
Oczywiście było mi nieprzyjemnie usłyszeć to wszystko od teściowej, ale nie zamierzam zajść w ciąże tylko dlatego, że mnie szantażuje. Uważam też, że gdyby teściowa przepisała mieszkanie na jego przyszywaną siostrę, to byłoby to okropnie niesprawiedliwe. Mój mąż bardzo się tym wszystkim martwi, ponieważ mieszkamy w wynajętym mieszkaniu i liczyliśmy, że odziedziczymy nieruchomość po jego rodzicach.
