Są na świecie teściowe, które myślą, że są najmądrzejsze i tylko ich zdanie się liczy i moja teściowa do nich należała. Otwarcie pokazywała, że mnie nie lubi, ale nie miała ku temu powodów. Historia, która wydarzyła się ostatnio potwierdziła więc, że matka męża, jest jak wredne teściowe z dowcipów. Idąć w zaparte, chciała udowadnić wszystkim, że jestem złą synową.
Babcia mojego męża nie mogła dłużej mieszkać w mieście, bo denerwował ją hałas i gwar, więc postanowiła sprzedać wszystko i przenieść się na wieś. Niebawem miały się odbyć jej osiemdziejąte urodziny, więc postanowiliśmy zorganizować dla niej niezapomniany dzień, z prezentami i jej ulubionymi potrawami. Babcia nie chciała nic organizować, ale uspokoiliśmy ją i powiedzieliśmy, że wszystkim się zajmiemy. Staruszka była szczęśliwa, bo miały się zebrać wszystkie jej dzieci i wnuki, za którymi bardzo tęskniła.
Nadszedł długo oczekiwany dzień, pojechaliśmy do domku babci z prezentami i przygotowanym jedzeniem. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, przekraczając próg domu usłyszałam, że teściowa już jest w środku i wydaje polecenia reszcie rodziny. Powiedziała, że skoro wszyscy się zebrali, to dobrze by było, gdybyśmy zrobili dziś generalne porządki i pomogli babci. Oczywiście to był dobry pomysł, ale nie w dniu, w którym wszyscy przyjechali wystrojeni, aby świętować, a nie sprzątać. Powiedziałam teściowej co myślę o jej pomyśle.
Babcia mnie poparła, mówiąc, że wszyscy już na pewno są głodni i, że możemy zrobić porządki w inny dzień. Teściowa patrzyła na mnie bokiem, jakbym to ja była winna, że jej pomysł nie wypalił. Przy stole panowała wesoła atmosfera, ale matka męża wciąż coś szeptała na ucho swojej siostry, spoglądając na mnie wrogo. Doskonale wiedziałam, że mnie obgaduje i stara postawić w złym świetle. Czy ona nie rozumie, że lepiej żyć w zgodzie? Nawet teściowa i synowa mogą sie polubić, jeśli dwie strony będą tego szczerze chciały.

