W szpitalu podmieniono dzieci, jednak winowajca uważa, że zrobił to w dobrym celu. Czy coś takiego można wybaczyć?

W szpitalu podmieniono dzieci, jednak winowajca uważa, że zrobił to w dobrym celu. Czy coś takiego można wybaczyć

Stało się to w latach 80. Moja babcia pracowała wtedy jako położna w miejskim szpitalu na oddziale położniczym. Przywieźli do niej na oddział młodą, bo zaledwie 17-letnią dziewczynę z ogromnym brzuchem. Dziewczyna przeżyła prawdziwą tragedię gdy dowiedziała się, że jest w ciąży bliźniaczej. Lekarz zrobił wszystkie badania i okazało się, że dziewczyna nosi pod sercem dwoje dzieci, a nie jak jej się wydawało, tylko jedno. Rodzice dziewczyny nie wiedzieli, co z nią zrobić. Dziewczyna w ciąży w tak młodym wieku, w dodatku bez chłopaka była wstydem dla rodziny. Sama nastolatka chciała zostawić sobie jedno dziecko, ciągle to powtarzała.

Dzień później na oddział przywieziono kolejną kobietę, ale już 42-letnią. W wieku czterdziestu lat wyszła za mąż po raz pierwszy i udało jej się zajść w ciążę. Naprawdę chciała urodzić dziecko, kochała męża i wiedziała, że stworzą szczęśliwą rodzinę. Kobieta była drobna i miała wąskie biodra, co znacznie mogło utrudnić poród.

Nastoletnia ciąża zniszczyła mi życia. Już nigdy nikogo nie pokocham i nie założę rodziny

Wszystko wydarzyło się tuż przed świętami Bożego Narodzenia i na oddziale leżały tylko te dwie kobiety w ciąży. Lekarze rozeszli się do domów i pozostał tylko jeden dyżurny. Wtedy młoda dziewczyna zaczęła rodzić. Poród się skomplikował i musieli zrobić jej cesarskie cięcie. Urodziła dwóch chłopców. Podczas szycia młodej pacjentki okazało się, że ta 40-latka nagle także zaczęła rodzić. Niestety, urodziła martwego chłopca.

Co robić? Jedna nie chciała dziecka, przynajmniej tego drugiego, a druga bardzo chciała, ale nie udało się. Jedna matka będzie miała złamane serce, a jedno dziecko będzie sierotą mimo tego, że jego matka żyje, ale go nie chce. Stary lekarz, który dyżurował, uznał, że podmiana dzieci w tym celu będzie słuszna i 40-latka zobaczyła dziecko, którego nie urodziła. Powiedziano, że to jej synek.

Podczas gdy obie kobiety były w szpitalu, starsza z nich zaczęła rozmawiać z młodszą. Cichym głosem ta inteligentna kobieta opowiadała, jak będzie wychowywać syna, w miłości i największej trosce. W końcu w wieku czterdziestu lat odnalazła swoje szczęście. 17-latka ma jeszcze całe życie przed sobą, ale nie powinna odsuwać się od dziecka. 40-latka mówiła jej, że sobie poradzi i wychowa to dziecko dobrze nawet bez mężczyzny u boku.

Moja babcia nie znała kontynuacji tej długiej historii, trzymała tajemnicę w sekrecie prawie do śmierci. Teraz gdzieś po świecie chodzą dwaj bracia, nie wiedząc o tym, co się stało wiele lat wcześniej i co rozdzieliło ich na zawsze.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzynaście + 5 =

W szpitalu podmieniono dzieci, jednak winowajca uważa, że zrobił to w dobrym celu. Czy coś takiego można wybaczyć?