W ramach prezentu ślubnego otrzymaliśmy… pustą kopertę!

W ramach prezentu ślubnego otrzymaliśmy... pustą kopertę!

Z Albertem sami zorganizowaliśmy nasze wesele. Zbieraliśmy na nie przez jakieś 2 lata, bo to jednak dosyć kosztowna „impreza”. Oprócz kwestii finansowej musieliśmy poradzić sobie z dużą ilością spraw organizacyjnych, które się z tym wiązały, ale na szczęście wszystko ostatecznie poszło dobrze.

Już po weselu zaczęliśmy oglądać prezenty, które dostaliśmy od naszych gości. W zasadzie nie było ich tak wiele, ale mimo wszystko chcieliśmy sprawdzić, co i ile dostaliśmy. Albert wyciągał banknoty z kopert i podawał mi je, a ja je posortowałam według nominałów i walut, ponieważ goście dali nam także dolary i euro. Nagle mój mąż zdziwiony zaczął zaglądać do kolejnej koperty i obracać ją na wszystkie strony. Zanim zdążyłam zapytać, co robi, Albert powiedział zdezorientowany tylko jedno słowo:

– Pusta…

Ze zdziwieniem wzięłam kopertę do ręki. Zanim mąż do niej zajrzał, koperta była zaklejona, więc ryzyko wypadnięcia pieniędzy samoistnie nie było przez nas w ogóle brane pod uwagę. Wzruszyłam tylko ramionami:

– Tak… To oryginalny prezent albo niezbyt dobry żart…

Próbowaliśmy szybko o tym zapomnieć, ale rano, kiedy spotkałam moją siostrę w odpowiedzi na jej pytanie o prezenty weselne, opowiedziałam jej o tej nieszczęsnej kopercie.

Moja córka nie potrafi przestać mnie oszukiwać

Po tygodniu jednak ten niezbyt udany żart był już przez nas zupełnie zapomniany.

Jakiś miesiąc później obchodziliśmy imieniny mamy. Zebraliśmy się u niej większą grupą, wśród której byli także niektórzy krewni zaproszeni na nasze wesele. Ja już nie myślałam o tej pustej kopercie, ale siostrze nie dawało to wciąż spokoju i przy okazji postanowiła dowiedzieć się, kto podrzucił nam taki badziewny prezent.

Po kilku toastach wzniesionych w trakcie imprezy płynnie zmieniła temat. Zaczęła mówić o naszym weselu i jakby niechcący powiedziała:

– I nie uwierzycie, ale ktoś dał naszej młodej parze pustą kopertę. To chyba jakiś żart, wyobrażacie to sobie?

Siostra zamilkła, a przy stole także zapanowała cisza. Marika jednak uważnie przyglądała się reakcji zgromadzonych. Nagle wszystko stało się jasne – ciocia Nina nie wytrzymała presji i zaciskając usta, przyznała:

– Cóż, to byłam ja, i co z tego? Nie miałam pieniędzy, ale każdy musiał dać kopertę, więc dałam!

Siostra tak skomentowała to wyznanie:

– No to nie lepiej było po prostu złożyć życzenia, zamiast dawać taki „prezent”?

Ciotka nie poddała się:

– No ale mówię Ci, jak ja bym wyglądała, skoro wszyscy dawali koperty? Ktoś jeszcze uznałby mnie za skąpą!

Ogólnie rzecz biorąc ciocia nie znalazła zrozumienia ani u mojej siostry, ani u innych krewnych, więc wstała i poszła do domu. To trochę wzburzyło atmosferę, ale po wyjściu cioci wszyscy postanowili się rozweselić i ostatecznie spotkanie zakończyło się dobrą zabawą.

Cóż, od tego czasu nie rozmawiamy już z ciotką. Wszyscy się na nas dąsają, ale nie rozumieją, że gdyby nas po prostu za to przeprosiła, to wszystko byłoby dobrze. Ona jednak jest uparta i uważa, że robimy problem z niczego.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

6 + 12 =

W ramach prezentu ślubnego otrzymaliśmy… pustą kopertę!