W ogóle nie wiem, po co mam męża. Sama utrzymuję rodzinę, on w niczym mi nie pomagai jeszcze ma pretensje o to, że się go ciągle czepiam

W ogóle nie wiem, po co mam męża. Sama utrzymuję rodzinę, on w niczym mi nie pomagai jeszcze ma pretensje o to, że się go ciągle czepiam

Kocham moje życie, czasami mi się wydaje, że jest idealne jak z obrazka. Sama uczyniłam swoje życie takim, jakie jest i wszystko osiągnęłam trudem własnej pracy. Aktualnie mam męża i dwoje pięknych dzieci.

Niestety, ostatnio mam trudności z utrzymaniem wszystkiego w ryzach. Jestem głównym żywicielem rodziny i tak naprawdę oprócz tego na moich barkach jest całe gospodarstwo domowe. Mój mąż nie poczuwa się do sprzątania nawet jeśli jest w domu przez cały dzień i nic nie robi. Powtarza, że to „babski obowiązek”, więc nie będzie się za to brał. On co najwyżej może coś naprawić i pomajsterkować albo pogrzebać przy samochodzie.

Kiedy przyszedłem na rodzinny obiad do domu mojej ukochanej, jej rodzice byli z tego niezadowoleni. Potem jednak moje słowa zmieniły wszystko

Czasami czuję się bardzo zmęczona i nie mam siły na zajmowanie się jeszcze domem, dlatego proszę go o to, żeby np. chociaż odkurzył. Przecież to nie zabiera ani za dużo energii, ani czasu! Mąż od niechcenia łapie się wtedy za odkurzacz, ale robi to tak bardzo na „odwal się”, że i tak potem trzeba po nim poprawiać. Koniec końców i tak muszę wszystko robić sama mimo, że nierzadko padam z nóg. Szukam u niego współczucia, zrozyumienia i wsparcia, ale go nie znajduję. Uważam, że faceci też powinni zajmować się domem. Tym bardziej w naszej sytuacji, kiedy w zasadzie sama zarabiam na utrzymanie naszej rodziny. Mężczyźni zawsze narzekają, że kobiety są łase na pieniądze i nic nie robią, a u nas jest inaczej.

Nie mam nic do tego, że mąż nie pracuje, ale skoro tego nie robi, to powinien zajmować się domem. W mojej rodzinie było tak, że mama zajmowała się domem, a tata pracował. Mimo tego pomagał mamie w obowiązkach domowych najlepiej jak potrafił. Między rodzicami nie było kłótni o sprzątanie czy zmywanie naczyń. Kiedy ojciec przeszedł na emeryturę, mama poszła do pracy i przez następne 10 lat pracowała do swojej emerytury. Wtedy to ojciec zajmował się domem. Żyli tak razem przez 40 lat aż do śmierci ojca i potrafili się zawsze ze sobą dogadać, bo jak się chce, to się da.

Mój luby często narzeka i ma pretensje, że ciągle się go czepiam i nie rozumiem. Szkoda tylko, że on w ogóle nie stara się zrozumieć mnie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

19 + dwanaście =

W ogóle nie wiem, po co mam męża. Sama utrzymuję rodzinę, on w niczym mi nie pomagai jeszcze ma pretensje o to, że się go ciągle czepiam