Wyszłam za mąż w wieku 19 lat za Filipa, który był moją młodzieńczą miłością.
W wieku 25 lat miałam już dwoje dzieci, ale nie czułam się dobrze i widziałam, że nie o takiej rodzinie marzyłam. Kiedy więc miałam 30 lat, postanowiłam zmienić swoje życie i przeprowadziłam się z córką do Hiszpanii, ale Filip i tak nie dawał mi żyć. Dzwonił mnie i szantażował, że mam mu płacić pieniądze, bo inaczej pożałuję.
Początki były takie piękne – zakochaliśmy się w sobie, gdy oboje byliśmy jeszcze uczniami. Chociaż nie mogłam narzekać na brak adoratorów, to tylko on się dla mnie liczył i żaden inny facet mnie nie interesował. Dlatego też tuż po ukończeniu liceum pobraliśmy się, aby móc żyć razem.
Pierwsze wspólne dwa lata były piękne. Filip był niezwykle czuły wobec mnie i ciągle dawał mi troskę oraz uwagę. Szybko zaszłam z nim w pierwszą ciążę. Mój mąż był bardzo szczęśliwy tym bardziej, że urodził się syn, którego tak bardzo pragnął mieć. Filip dbał o wszystko i ciągle pracował, aby niczego nam nie brakowało, a ja z kolei byłam gospodynią domową.
Wszystko zmieniło się, gdy zaszłam w drugą ciążę. Filip chciał bardzo mieć drugiego syna, a urodziła nam się córka. Zaczął mnie od tej pory obwiniać o wszystko, potem mnie zdradzał i poniżał na różne sposoby. W domu był czuły tylko dla syna, a mnie i córkę wyzywał, a nawet bił.
Nie wytrzymałam tego długo i postanowiłam się wynieść. Dzięki jednej przyjaciółce znalazłam pracę w Hiszpanii i z moją małą córeczką przeprowadziłyśmy się tam, mając nadzieję na ucieczkę od nękania. Znalazłam pracę, nauczyłam się języka i wszystko szło dobrze.
Pewnego dnia jednak mój mąż pojawił się niespodziewanie w moim miejscu pracy. Przedstawił mi orzeczenie sądowe, że rozwiódł się ze mną bez mojej obecności i że jestem zobowiązana do płacenia alimentów na naszego syna, bo w sądzie powiedział, że ich porzuciłam. Gdy odmówiłam i zagroziłam policją odszedł, ale groził, że pokaże to mojemu szefowi i zrobi wszystko, bym straciła pracę.
Teraz jestem zmuszona płacić mu pieniądze, które on wydaje z kochanką na swoje zachcianki.
Nie chcę stracić pracy, bo w tym kryzysie trudno będzie mi znaleźć nową. Jednocześnie nie chcę mu dawać pieniędzy, które nawet nie są wydawane na naszego syna, lecz na obcą kobietę.
Nie wiem, co robić. Dajcie mi jakąś radę!

